Przejdź na stronę główną Interia.pl
Przejdź na stronę główną Interia.pl

"Śmierć Agaty nie poszła na marne"

Jacek Olszewski, mąż zmarłej rok temu Agaty Mróz, działa w Fundacji Przeciwko Leukemii. Dzięki jej pomocy, liczba dawców wzrosła dwukrotnie. Niestety, pustka, jaką pozostawiła po sobie siatkarka, jest ogromna.

14 czerwca w Warszawie odbędzie się pierwsza wielka gala zorganizowana przez Fundację Przeciwko Leukemii, propagująca rejestrację w banku szpiku kostnego.

Reklama

"To był dla mnie bardzo trudny rok" - mówi Jacek Olszewski w rozmowie z magazynem "Twoje Imperium".

"Agata zostawiła po sobie niewyobrażalną pustkę. Ale pozostały piękne wspomnienia i córeczka, która rośnie jak na drożdżach i jest okazem zdrowia" - mówi.

Pan Jacek po śmierci żony zaangażował się w działalność fundacji i pomaga chorym z nowotworami krwi.

"Nasza historia jest naprawdę straszna, bo straciłem ukochaną żonę, ale dostałem w zamian coś innego, nowe życie - ukochaną córkę. I ducha walki z chorobą, który teraz staram się przekazać innym, działając w Fundacji Przeciwko Leukemii" - podkreśla.

W działalność fundacji zaangażowanych jest wiele znanych osób, m.in. Anna Cieślak, Ania Dąbrowska, Anna Dereszowska, czy aktorka Magdalena Walach, która jako jedna z pierwszych spełniła życzenie Agaty i dołączyła do grona dawców szpiku.

Jacek Olszewski dziękuje wszystkim, którzy postanowili pomagać:

"Śmierć Agaty nie poszła na marne, bo liczba dawców wzrosła dwukrotnie. Wśród nich nie brakuje gwiazd. Wszystkim za to bardzo dziękuję, bo spełnili największe życzenie Agaty, dając szansę na życie" - dodaje.

Dowiedz się więcej na temat: Agata Mróz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje