Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

"Ślub od pierwszego wejrzenia 3": Anita zachwyciła wszystkich! Adrian onieśmielony swoją nową żoną

A jednak do ślubu doszło! Mimo że oczekiwanie na panną młodą przeciągnęło się, wreszcie dotarła ona na miejsce ceremonii. I wtedy okazało się, że cierpliwość popłaca. Anita olśniła bowiem swoim wyglądem. Zachwyceni byli goście i jej mąż, Adrian. Czyżby była szansa na szczęśliwe małżeństwo w trzeciej edycji programu "Ślub od pierwszego wejrzenia"?

Ruszyła trzecia edycja kontrowersyjnego show "Ślub od pierwszego wejrzenia". Po raz kolejny eksperci dobrali osoby, które ich zdaniem mają szansę stworzyć trwałe małżeństwo. Formuła programu polega na tym, że panna młoda i pan młody poznają się dopiero przed urzędnikiem stanu cywilnego. Tak właśnie było w przypadku Anity i Adriana, których historia została przedstawiona w najnowszym odcinku. 

Reklama

Najpierw zobaczyliśmy pana młodego, który okazał się bardzo konkretny. Ze szczegółami opisywał, jak powinna wyglądać jego przyszła żona. Musi być szczupłą, atrakcyjną blondynką z białymi zębami i bez... "dziąseł konia". 

Anita była zdecydowanie mniej rygorystyczna, jeśli chodzi o wygląda partnera. Dla niej najważniejsze było to, aby akceptował i rozumiał on jej pasję, jaką jest taniec. 

"Wielu moich wcześniejszych partnerów zaczynało mieć problem z tym, co robię, z moją pracą, z tańcem. Było też dużo zazdrości, próbowali mnie zmieniać, w jakiś sposób ograniczać to, co robię” - opowiadała. 

Przed ślubem w ciemno miała wiele wątpliwości. Związane one były głównie z obawą, że jej udział w programie może poróżnić jej rodzinę i przyjaciół. Zwłaszcza, że mama wyraźnie jej oświadczyła, co o tym sądzi. Nie zgodziła się na to, aby ją kamerowano. 

W drugim odcinku programu wyjaśniło się, dlaczego Anita znacznie spóźniła się na ślub. Okazało się, że nie tylko za późno wyjechała z Krakowa, ale wraz ze świadkową i jej mężem trochę pobłądzili. Dodatkowo nie sprzyjała zimowa aura. 

Ostatecznie jednak dotarła na miejsce ceremonii i zachwyciła wszystkich. W sukience o kroju rybki i z burzą blond loków wyglądała olśniewająco. Podczas jej wejścia do sali wszyscy wstali z miejsc i zaczęli bić brawa. "Petarda" - podsumował ją świadek pana młodego. 

A sam Adrian był zachwycony i lekko onieśmielony kobietą, którą eksperci wybrali mu na żonę. „Jeszcze brakowało tylko korony i księżniczka przyszła. Uśmiechem zabija, spojrzeniem przeszywa na wylot” - cieszył się. 

Nieco mniej zadowolona była Anita. Mąż wywarł na niej takie sobie wrażenie. „Pomyślałam sobie, że to jest trochę taki karku z siłowni. Pomyślałam: 'eksperci, dlaczego?' Może mnie tak stereotypowo potraktowali w tym wszystkim” - zwierzała się przed kamerami. 

Jej koleżanka dodawała, że Adrian nie jest zbytnio w typie Anity. Ponoć woli ona brunetów. Jednak postanowiła dać Adrianowi szansę i nie skreśliła go na starcie. 

Myślicie, że mają szansę być razem szczęśliwi?

***
Zobacz więcej materiałów:

pomponik.pl

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Ślub od pierwszego wejrzenia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje