Przejdź na stronę główną Interia.pl
Przejdź na stronę główną Interia.pl

Skandal w Andrychowie! Pudzianowski "wkroczył z kolegami i przegonił weselników"!

Jak donosi "Super Express", Mariusz Pudzianowski w radykalny sposób postanowił odbić hotel, który ponoć w połowie należy do niego. O co chodzi?

Z Mariuszem Pudzianowskim lepiej nie zadzierać. Kolejny na to dowód mieliśmy ostatnio w Andrychowie. 

Reklama

Strongman zajął się jakiś czas temu biznesem. Najwyraźniej napotkał jakieś problemy, które ostatecznie postanowił rozwiązać siłą. 

Jak donosi "Super Express", "Pudzian" miał kupić połowę udziałów w jednym z hoteli w Andrychowie. Sprzedać miała mu je była już żona pana Andrzeja, właściciela nieruchomości. 

Problem polega na tym, że małżonkowie najwyraźniej nie rozwiązali do końca spraw majątkowych. 

"Wszystko przez to, że moja była żona sprzedała udziały. Problem w tym, że sprawa majątkowa jest nierozwiązana, więc akt notarialny jest wobec mnie nieważny" - tłumaczy w tabloidzie właściciel. 

Mariusz postanowił nie czekać dłużej na dogadanie się małżonków i ruszył po swoje. Wraz z przypakowanymi kolegami wkroczył na teren obiektu. W tym czasie trwało tam wesele...

"Takiego prezentu ślubnego państwo młodzi się nie spodziewali. Mariusz Pudzianowski wyłamał zamki, przegonił gości weselnych z hotelu i wyrzucił z niego właściciela nieruchomości" - czytamy w tabloidzie.

Relacja dziennikarzy gazety mrozi krew w żyłach! 

"Państwo młodzi w początkach października wynajmowali dla swoich gości pokoje w andrychowskim hostelu Leskowiec. Strongman nie przyniósł jednak ślubnego prezentu, zamiast tego kazał oddać klucze, a jego ekipa zajęła pokoje. Na drzwiach pojawiły się kartki z napisem „Pudzian team” a ludzie Pudziana wywiercali zamki, zaklejali kamery i wyrywali je ze ścian. Przerażony właściciel hotelu próbował interweniować, ale Pudzian zagrodził mu drogę" - czytamy.

W tym czasie koledzy celebryty zaczęli wynosić z hotelu wszystkie "cenne" przedmioty. Zabrali m.in. łóżka, materace, zasłony oraz krany i części toalet! 

Na miejsce wezwano policję, która jednak okazała się bezradna, bowiem Mariusz miał przy sobie akt notarialny, który potwierdzał, że kupił współudziały od żony pana Andrzeja. 

"Wszelkich roszczeń majątkowych względem Mariusza Pudzianowskiego, w tym również zniesienia współwłasności właściciel hotelu winien dochodzić w drodze postępowania cywilnego" - wyjaśnia w "Super Expressie" Renata Prus z policji w Andrychowie.

Pudzianowski nie chciał za bardzo rozmawiać z dziennikarzami, ale podkreślił, że jest współwłaścicielem i sąd "w każdej sprawie przyznaje mu rację"! 

***

Dowiedz się więcej na temat: Pudzianowski

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL