Reklama

Reklama

Reklama

Siostra Mateusza Morawieckiego przerywa milczenie! Szokujące, co wyznała!

Marta Morawiecka (51 l.) postanowiła pożalić się jednemu z tabloidów. Nie przebiera w słowach...

Kilka tygodni temu do mediów trafiła informacja, że ojciec premiera nie żyje. 

Kornel Morawiecki na początku tego roku wyznał, że zmaga się z rakiem trzustki. 

Niestety, nie udało się wygrać z tą straszną chorobą. Nie jest zresztą tajemnicą, że to jedna z najgroźniejszych odmian raka. Rak trzustki pokonał m.in. miliardera Stev'a Jobsa czy Annę Przybylską. 

Córka marszałka VIII kadencji ma jednak sporo zastrzeżeń do polskiej służby zdrowia. Kobieta twierdzi, że jej ojciec mógłby żyć zdecydowanie dłużej! 

W rozmowie z :Super Expressem" kobieta przyznaje, że ma sporo zastrzeżeń odnośnie do pracy polskiej służby zdrowia.

Reklama

"Jestem przekonana, że mój tata mógł żyć o wiele dłużej, gdyby leczenie w Polsce nie opierało się głównie na stosowaniu standardów i procedur. Ostatecznie nie wytrzymało mu serce" - żali się w "Super Expressie" Marta Morawiecka. 

Na łamach tabloidu nie dziękuję więc za pomoc lekarzom i pielęgniarkom, a jedynie ludziom, którzy modlili się za jej ojca i przyszli na pogrzeb.

"Chcę podziękować najgoręcej ogromnym rzeszom ludzi, którzy modlili się za tatę i towarzyszyli mu w ostatniej ziemskiej drodze. Niech Pan Bóg im wynagrodzi, a mojego tatusia przyjmie do swojego Królestwa" - dodaje. 

To chyba nie najlepiej świadczy o stojącym na czele rządu premierze, gdy jego najbliższa rodzina żali się na służbę zdrowia...

***

pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: Mateusz Morawiecki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »