Reklama

Reklama

Reklama

Rozciągnięte ciało Nataszy Urbańskiej

Natasza jest jak guma. Specjalnie dla Janusza...

Nataszę Urbańską jedni lubią, drudzy nie. Jedno trzeba jej jednak przyznać, to piękna kobieta będąca w posiadaniu pięknego ciała, którego gospodarzem jest Janusz Józefowicz. Ma go na wyłączność i może robić z nim co chce.

To dla niego Natasza ćwiczy ponad swoje siły. Chce udowadniać, że nie jest tylko dobrą piosenkarką, ale również o doskonałej kondycji tancerką. Niestety jej ciało nie jest w stanie wytrzymać takiego wysiłku: "Trenując myślałam: Dam radę. Boli, ale przecież trenerka musi mnie jeszcze bardziej rozciągnąć. Zaciskałam zęby, myśląc: przecierpię uda mi się" - wspomina na łamach "Rewii".

Reklama

Podobnie było z siłownią, która jest prawie jej drugim domem: "Od razu widać, że spędza kilkanaście godzin tygodniowo na siłowni. Jednak jeśli nadal będzie trenowała tak dużo, kojarzyć się będzie nie z piosenkarką czy tancerką, ale z osobą, która zawodowo trenuje fitness" - mówi instruktorka jednego z warszawskich klubów fitness.

Największym atutem Nataszy są nogi, mankamentem - co sama podkreśla - niewielki biust i brak wcięcia w talii. Urbańska wie o tym doskonale, dlatego zawsze starannie to tuszuje zakładając krótkie, jednak luźne w talii sukienki. Nie ma nigdy odkrytego biustu. W jego sąsiedztwie pojawiają się zawsze falbany, kokardy...

Instruktorka fitness twierdzi, że jeśli Natasza nadal tak intensywnie będzie ćwiczyć, jej ciało z czasem stanie się nieatrakcyjne: "Dopóki jest młoda i ciało jest jędrne, wygląda bardzo dobrze. Problem pojawi się za kilka lat. Będzie potrzebowała ogromnej wytrwałości i mobilizacji, by utrzymać taką sylwetkę".

"Nie zapominajmy o tym, że zbyt umięśnione kobiety nie wyglądają najlepiej" - dodaje.

pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: Janusz Józefowicz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy