Reklama

Reklama

Reklama

Roman Wilhelmi romansował na prawo i lewo i zdradzał żonę na potęgę. Żadnej pięknej kobiecie nie przepuścił...

Zmarły w 1991 roku Roman Wilhelmi – jeden z najpopularniejszych i najbardziej lubianych polskich aktorów swojego pokolenia – słynął nie tylko ze znakomitych ról filmowych, serialowych i teatralnych, ale też ze swej słabości do kobiet. O jego romansach było bardzo głośno, bo wśród pań, które straciły dla niego głowę, było wiele znanych aktorek!

O Romanie Wilhelmim koledzy mówili, że jest "psem na baby", hulaką i utracjuszem. Wszyscy z jego otoczenia wiedzieli, że uwielbia flirtować z pięknymi kobietami i że żadna młoda aktorka nigdy nie może czuć się przy nim... niezauważona.

"Bardzo kochał kobiety. Na początku naszej znajomości też mnie trochę podrywał. Gdy zobaczył, że ze mną tak łatwo mu nie pójdzie, zaprzyjaźniliśmy się i zyskałam w nim bratnią duszę" - wspominała na kartach książki "Trojanowska" Izabela Trojanowska, która zagrała u boku Wilhelmiego w "Karierze Nikodema Dyzmy".

Reklama

Roman Wilhelmi szantażował młodziutką studentkę krakowskiej szkoły teatralnej!

Roman Wilhelmi był już znanym aktorem, gdy - wkrótce po tym, jak na świat przyszedł jego jedyny syn Rafał - zakochał się bez pamięci w 21-letniej wówczas Iwonie Bielskiej, która właśnie zaczynała studia w krakowskiej PWST. Wypatrzył ją w stołówce stołecznej Wytwórni Filmów Oświatowych, gdzie po zdaniu egzaminów do szkoły teatralnej dorabiała jako pomocnica księgowego.

"Zobaczył mnie, wstał i... tak został - wspominała po latach w rozmowie z "Wysokimi obcasami".

Iwona Bielska doskonale wiedziała, że Roman Wilhelmi ma żonę (była nią węgierska tłumaczka Marika Kollar) i właśnie urodziło mu się dziecko, dlatego zignorowała jego zaloty. Uwiedzenie jej aktor potraktował jak wyzwanie!

"Gdy rozpoczęłam studia, wydzwaniał do mnie do Krakowa i błagał o spotkanie. Szantażował mnie. Groził, że się zabije! Chciał skakać z balkonu... Wsiadałam więc do taksówki i jechałam z Krakowa do Warszawy. Bałam się, że naprawdę zrobi sobie krzywdę" - opowiadała "Wyborczej.pl".

W końcu Romanowi udało mu się rozkochać w sobie Iwonę. Gotowy był zostawić dla niej żonę, ale młoda kochanka nie wytrzymała emocjonalnej huśtawki, jaką jej zafundował. Po dwóch latach zostawiła go.

Roman Wilhelmi do końca życia wspominał Iwonę Bielską jako jedną z największych miłości swojego życia.

Roman Wilhelmi: O znaną aktorkę rywalizował z dyrektorem teatru, w którym grał!

Iwonę Bielską, z którą zdradzał żonę Marikę, Romanowi Wilhelmiemu zdarzało się... zdradzać z innymi paniami. Szczególnie bliska jego sercu była sporo od niego młodsza koleżanka z warszawskiego Teatru Ateneum - piękna aktorka Grażyna Barszczewska.

"Barszczewska była ulubioną partnerką Wilhelmiego w kinie i teatrze" - pisał o aktorze w książce "Roman Wilhelmi. Biografia" Marcin Rychcik.

25-letniej wówczas Grażynie Barszczewskiej, która do Ateneum trafiła dwa lata po ukończeniu studiów, bardzo schlebiało, że Roman się nią interesuje. Podobno kiedy aktor po raz pierwszy ją zobaczył, zagwizdał i powiedział: "O! Niezła d**a z twarzy". Grażyna wpadła też w oko dyrektorowi sceny przy Jaracza, Januszowi Warmińskiemu. Nie dane jej było jednak zbyt długo cieszyć się względami szefa, bo do gry wkroczyła... dyrektorowa Aleksandra Śląska, która zażądała od męża, by pozbył się Barszczewskiej z zespołu, co ten - ku rozpaczy Wilhelmiego - zrobił bez słowa.

Zanim jednak Grażyna Barszczewska straciła posadę w Ateneum, wiosną 1980 roku spotkała się z Romanem Wilhelmim na planie "Kariery Nikodema Dyzmy". On był już wówczas po drugim rozwodzie, ona z kolei starała się uwolnić z toksycznego związku z Jerzym Szmidtem - mało znanym aktorem, przy którym trzymał ją tylko ich wspólny syn Jarosław. Nieoczekiwanie już podczas pierwszych zdjęć do serialu aktorska para dała się ponieść namiętności. O ich romansie mówiła wtedy cała Warszawa!

Wkrótce potem zagrali razem w spektaklu poznańskiej Sceny na Piętrze "Dwoje na huśtawce". Właśnie wtedy coś między nimi zaczęło się psuć, a łącząca ich relacja z dnia na dzień stawała się coraz bardziej skomplikowana.

"Romek był wielkim romansowiczem i całe życie miał z kobietami kłopoty" - wyznał później we swych wspomnieniach reżyser sztuki Kazimierz Kutz.

Dopiero po śmierci Wilhemiego Grażyna Barszczewska potwierdziła, że kochała go, ale zerwała z nim, bo nie wydawał się jej dobrym kandydatem na... ojczyma dla jej syna.

Roman Wilhelmi: Cały swój majątek zapisał w spadku... konkubinie!

Po rozwodzie z Mariką Kollar (nigdy nie wybaczył jej tego, że w 1981 roku zabrała ich 11-letniego wówczas syna i uciekła z nim do Austrii), rozstaniu z Iwoną Bielską i Grażyną Barszczewską Roman Wilhelmi związał się z Lilianą Elżanowską-Kęszycką, która kierowała sekretariatem planu podczas zdjęć do "Kariery Nikodema Dyzmy". U jej boku spędził ostatnie lata swojego życia. Syn aktora, Rafał Wilhelmi, po latach zdradził, że jego ojciec uczynił z konkubiny swą jedyną spadkobierczynię!

"Wszystko jej zapisał, ja nie dostałem nic. Tantiemy za ciągle wznawiane seriale z ojcem też otrzymuje ktoś inny. Nie zależy mi jednak na pieniądzach ojca. Zależy mi na dobrej o nim pamięci" - powiedział autorce książki "Być dzieckiem legendy", Małgorzacie Puczyłowskiej.

Marika Kollar, druga żona Romana (pierwszą była dziennikarka Danuta Wilhelmi-Machalica), po śmierci aktora opowiedziała jego biografowi, Marcinowi Rychcikowi, o swym życiu u boku Wilhelmiego.

"Romek notorycznie miał jakieś miłostki. Nawet kiedy byliśmy małżeństwem, podrywał młode dziewczęta i obiecywał im... małżeństwo, a potem w popłochu chował się przed nimi" - wyznała.

Roman Wilhelmi zmarł 3 listopada 1991 roku na raka wątroby. Miał 55 lat.

Zobacz też:

Iwona Bielska: Roman Wilhelmi chciał skakać dla niej z balkonu

Rafał Wilhelmi o ojcu: drań!

AIM
Dowiedz się więcej na temat: Roman Wilhelmi

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy