Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Rodzina Zbigniewa Wodeckiego podjęła decyzję! Sąsiedzi muzyka rozczarowani!

Sąsiedzi nie mają wątpliwości, że Zbigniew Wodecki (†67 l.) nie byłby zachwycony, że jego bliscy pozbyli się tak ważnego dla niego miejsca. Co ich do tego skłoniło?

Śmierć słynnego gwiazdora była ogromnym wstrząsem dla jego fanów. Chyba nie było osoby w Polsce, która nie znałaby jego piosenek. 

Przez ostatnie lata Wodecki (posłuchaj!) był także niezwykle aktywny w mediach. Prowadził programy, był jurorem w "Tańcu z gwiazdami" i brał udział w licznych projektach.

Swoje akumulatory do dalszej pracy ładował w jednym miejscu. Był to jego ukochany domek w malowniczej miejscowości położonej nad Rabą. 

Wieś Winiary leży jakieś 40 minut jazdy samochodem od Krakowa, dlatego Zbyszek w każdej możliwej chwili jechał tam, by odpocząć od zgiełku miasta. 

Gwiazdor kupił ten dom w 1981 roku. Było to niezwykle ważne miejsce dla całej rodziny. Dzieci gwiazdora spędzały tam niemal każde wakacje. 

W 2010 roku wydarzyła się jednak tragedia i dom podmyła powódź. Wodecki był jednak tak mocno zżyty z tym miejscem, że postanowił wybudować nową nieruchomość.

Reklama

Po śmierci muzyka rodzina początkowo chciała zachować dom, ale po kilku latach okazało się, że bez obecności taty to już nie jest to samo miejsce.

"Po kolejnej naradzie rodzina postanowiła rozstać się z tym miejscem, które kiedyś chętnie odwiedzali i gdzie odbywały się spotkania i biesiady" - donosi "Życie na Gorąco".

"Dom nie należy już do rodziny" - potwierdza urzędnik gminy.

Sąsiedzi domku Wodeckich nie kryją jednak rozczarowania. 

"To wielka strata dla całej naszej społeczności" - mówi sołtys Winiar. 

Mieszkańcy wsi traktowali Zbyszka jak swojego, dlatego tak trudno pogodzić im się, że rodzina raz na zawsze postanowiła pozbyć się tego miejsca. 

"Gdy go poznałem na początku byłem w szoku, bo już wtedy był znany, a zachowywał się zwyczajnie" - wspomina mężczyzna. 

Wszyscy zgodnie twierdzą, że w Winiarach zrobiło się ciszej, odkąd nie ma już Zbyszka. 

"Nikt już nie gra na trąbce o poranku, a w ulubionym miejscu Wodeckiego odpoczywa inna rodzina" - czytamy. 

***

pomponik.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje