Przejdź na stronę główną Interia.pl

Robert Lewandowski szczery do bólu! Tak naprawdę wygląda jego życie z Anią

Jak naprawdę wygląda prywatne życia Roberta (29 l.) i Anny (29 l.) Lewandowskich? Możecie się zdziwić, podobnie jak Filip Chajzer (33 l.), który dla "Dzień dobry TVN" przeprowadzał wywiad z piłkarzem. "Lewy" opowiedział o codzienności swojej rodziny. Nie uniknął też pytania o... kolejnego członka rodziny!

W najnowszym wydaniu "Dzień dobry TVN" opublikowano drugą odsłonę wywiadu Filipa Chajzera z Robertem Lewandowskim. 

Reklama

W pierwszej części piłkarz tłumaczył przyczyny porażki biało-czerwonych na mundialu w Rosji. "Myślę, że tak naprawdę wiele rzeczy nie funkcjonowało tak, jak powinno (...). Powinniśmy lepiej zagrać, ale jesteśmy tylko ludźmi i popełniamy błędy (...). Nie daliśmy rady i roczarowaliśmy nie tylko siebie, ale też kibiców. (...) Każdy z nas bardzo chciał i przygotowywaliśmy się wiele lat, aby na tym mundialu Polska wyszła z grupy" - mówił. 

Stanął także w obronie swojej żony. Po porażce polskiej reprezentacji na mistrzostwach także na nią wylała się fala krytyki."Dziwię się, że to dotyczy Ani, bo Ania zawsze mnie wspiera, Ania nie jest w reprezentacji, (...) to my graliśmy w piłkę, Ania zawsze stara sie pomóc, jak może (...). Jest na meczach, jest to dla mnie bardzo ważne (...). Jest to pierwsza osoba, którą jak widzę, to szukam wsparcia i pocieszenia u niej. (...) Ona powoduje, że na sercu robi się trochę lżej" - opowiadał. 

Druga część rozmowy poświęcona była życiu prywatnym Lewandowskich. Robert opowiadał, jak wygląda jego codzienność. Jego słowa mogą niektórych zaskoczyć, bo okazuje się, że on i Ania mimo wszystko żyją całkiem normalnie, niemal jak przeciętna rodzina.

"Czasami idziemy na spacer, zrobimy zakupy" - opowiadał, na co Chajzer zareagował wielkim zdziwieniem. "Jak to robicie zakupy? Jedziecie do marketu? Pchacie wózek?!" - dopytywał z niedowierzaniem dziennikarz. "A czemu nie? Musimy zrobić zakupy. Ania lubi gotować, gotuje w domu często. Kto inny miałby to zrobić?" - tłumaczył "Lewy". 

Najczęściej kupują warzywa, owoce, ryby i mięso. Takie produkty przydają się, zwłaszcza, że żona piłkarza gotuje codziennie. Gdy ona przygotowuje posiłki, Robert zajmuje się dzieckiem lub siada w kuchni i sobie rozmawiają. Bardzo ceni w żonie to, że gotuje nie tylko smacznie, ale i w ekspresowym tempie.

"Ania tak szybko gotuje, że czasem pójdę do toalety, wrócę i już danie jest gotowe" - zdradził "Lewy".

Żywią się zdrowo, ale bywa i tak, że Robertowi zdarza się zjeść coś słodkiego. 

"Lubię czekoladę gorzką, minimum 70%. Ja jestem taki, że sobie naprawdę zjem. Wiadomo, też mamy słabości, też czasami coś słodkiego się zje" - tłumaczył i dodawał, że swego czasu był w stanie zjeść całą tabliczkę czekolady. I to białej! 

Po zakończeniu kariery piłkarskiej Lewandowscy planują wrócić do Polski. W planach jest także... powiększenie rodziny. Jest już mała Klara, lecz piłkarz i jego żona nie ukrywają, że marzą o następnym dziecku. Na pytanie, czy mają już imię dla kolejnej pociechy, Lewandowski odpowiedział, że jeszcze nie. "Jakby coś było, to pewnie byśmy zaczęli myśleć nad tym" - odparł. 

Dziennikarz jednak nie dawał za wygraną i zaproponował, że synowi mogliby... dać imię po nim: Filip. "Filip? Mam w rodzinie Filipa. Bardzo ładne imię, ale nie wiem, czy będzie chłopak" - powiedział Lewandowski.

W wywiadzie Chajzer poruszył nie tylko temat życia rodzinnego Roberta, ale także działalności charytatywnej jego i żony. Lewandowscy niechętnie opowiadają o tym, jak pomagają innym. Wolą robić to po cichu. 

"Zawsze staramy się działać po cichu i zawsze staramy się pomóc osobom, które potrzebują tej pomocy. Pieniędzmi, które zarabiamy, staramy się dzielić z osobami potrzebującymi, ale nie jest nam potrzebne do tego wielkie show i żeby na ten temat wiele mówiono. To ma pomóc tym osobom, a nie nam" - powiedział. 

To nie wszystko. Nie tylko przekazują pieniądze, ale też spotykają się z potrzebującymi i chorymi ludźmi. 

"Często z Anią odwiedzamy szpitale. Z osiem lat temu, gdy pierwszy raz odwiedziliśmy taki oddział, potrzebowałem paru dni, by dojść do siebie" - wyjawił.

***
Zobacz więcej materiałów:

Dowiedz się więcej na temat: Robert Lewandowski

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje