Reklama

Reklama

Reklama

Robert Kudelski: Nawet uchodźcy nie chcą do nas przyjechać!

Robert Kudelski (41 l.) uważa, że Polska powinna przyjąć uchodźców z Bliskiego Wschodu. Rozumie ich potrzebę ucieczki z kraju ogarniętego wojną, a także pragnienie życia na lepszym poziomie materialnym. Podkreśla, że Polacy również poszukiwali szczęścia i wolności poza granicami swojego kraju.

Robert Kudelski (41 l.) uważa, że Polska powinna przyjąć uchodźców z Bliskiego Wschodu. Rozumie ich potrzebę ucieczki z kraju ogarniętego wojną, a także pragnienie życia na lepszym poziomie materialnym. Podkreśla, że Polacy również poszukiwali szczęścia i wolności poza granicami swojego kraju.

Aktor z "Na Wspólnej" należy do zwolenników przyjmowania uchodźców, którzy uciekają przed wojną w Syrii.

Jednak spora część Polaków łącznie z rządem Prawa i Sprawiedliwości nie specjalnie pali się do tego, aby przyjmować ich u nas.

Wśród zarzutów pojawiają się takie, że ci ludzie nie uciekają przed wojną, a w większości są to emigranci zarobkowi. Kudelski nie rozumie takiego sposobu myślenia Polaków!

Reklama

"Na litość boską, przecież my też jesteśmy uchodźcami, Polacy są wszędzie. Jedni potrzebują pomocy, a inni jadą za kasą, taka jest prawda. Nas też dużo wyjechało za kasą, przecież nie pojechaliśmy do Wielkiej Brytanii i nie opanowaliśmy Londynu, bo chcieliśmy pomocy" – mówi agencji informacyjnej Newseria Lifestyle Robert Kudelski.

Aktor zwraca też uwagę na to, że dla większości uchodźców Polska nie stanowi celu samego w sobie, lecz jedynie przystanek na drodze do innych państw Unii Europejskiej. Chcą bowiem trafić do Niemiec, Wielkiej Brytanii i Szwecji, gdzie mają szansę na znacznie lepsze warunki bytowe niż w Polsce. Gwiazdor serialu „Na Wspólnej” nie dziwi się temu pragnieniu uchodźców.

"Wyobraża sobie Pani taką sytuację, że ludzie sprzedają cały swój majątek, zabierają swoją rodzinę, przepływają przez morze, ryzykując życie swoje i swoich najbliższych, i zamieszkują w Radomiu? Oni chcą mieszkać w Berlinie, w Monachium, też bym chciał" – mówi Robert.

Zgadzacie się z nim?



Newseria Lifestyle

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy