Reklama

Reklama

Reklama

Robert Kochanek zadał szokujące pytanie! Chodzi o trójkąt z matką...

W poniedziałek czeka nas nowy odcinek reality show „40 kontra 20”. Program budzi ciekawość, głównie ze względu liczby pań przypadających na panów. A emocji nie brakuje!

"40 kontra 20" to program, który jest nowością w polskiej telewizji. Z założenia ma łamać krzywdzące stereotypy związane z wiekiem. Dlatego też biorą w nim udział zarówno 20-latki, jak i 40-latki. Dla odmiany panów jest jedynie dwóch i zostali dobrani według tego samego kryterium. Młodszy, którego życie jest pełne przygód i nieprzewidywalności oraz starszy oferujący stabilizację i wygodę.

Wszyscy uczestnicy znajdują się w Wilii w Grecji, gdzie oddają się zabawie i randkom. Na koniec show panowie wybiorą swoje kandydatki, którym oddali serce. Na chwilę obecną ciężko określić, która z dziewczyn wysuwa się na prowadzenie.

Reklama

Z zapowiedzi odcinka wynika, że będziemy świadkami gorących sytuacji. Uczestnicy zagrają w "bananową ruletkę", w trakcie której dojdzie do pocałunków. Co ciekawe, również między samymi paniami!

Spore emocje wywołuje natomiast sytuacja Roberta Kochanka i Lidii, która niedawno pojawiła się w programie. Okazuje się bowiem, że jest ona córką jednej z uczestniczek, Izabelli. Najwięcej kontrowersji budzi jednak fakt, że obie rywalizują o tego samego pana. I najważniejsze... poznamy odpowiedź na szokujące pytanie Roberta, skierowane do Lidii, o to, czy zgodziłaby się na trójkąt z... własną matką. Cóż, pozostaje czekać... 

***

pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: Robert Kochanek | 40 kontra 20 | pocałunki | ruletka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »