Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Robert Gonera: Koniec złej passy?

Robert Gonera (47 l.) dostał szansę i wraca do gry!

Przez ostatnie kilka lat aktor nie miał szczęścia do ról. Dotknęły go także problemy osobiste. Na nowo uwierzył w siebie, gdy zaangażowano go do popularnego niemieckiego serialu "Telefon 110". Polscy widzowie mogą go oglądać w serialu "Bodo". Gra też w nowym filmie Jana Hryniaka "Nigdy tu już nie powrócę". I ma nadzieję, że to dopiero początek.

Reklama

Był jednym z najbardziej obiecujących aktorów młodego pokolenia. Jego role w "Grach ulicznych","Samowolce" i "Długu" zapewniły mu uznanie widzów i krytyków. Za tę ostatnią został w 1999 roku nagrodzony Orłem za najlepszą rolę męską.

Chociaż zawsze wolał występować w teatrze i na dużym ekranie, grał w wielu popularnych serialach: "Glinie", "Czasie honoru", "Przepisie na życie". Przyznawał, że robił to z powodów finansowych. - Nie jestem fanem telewizji i seriali, ale wielu ludziom uratowały one życie, dały pracę - mówił szczerze.

Nagle zupełnie o nim ucichło. Krążyły plotki, że w 2007 roku przeżył ciężkie załamanie nerwowe. W podlubelskim lesie awanturował się i podawał za bohatera serialu. Wylądował w szpitalu psychiatrycznym. Tłumaczył to zdarzenie promocją produkcji "Determinator", ale ten epizod wystarczył, by reżyserzy przestali mu ufać i powierzać większe role.

Życie na gorąco

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Robert Gonera

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »