Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Robert Gonera był na dnie. Dziś to zupełnie inny człowiek!

Robert Gonera w ostatnich latach wiele przeżył. Rozpadło się jego kolejne małżeństwo, wpadł w szpony nałogu i został bezdomnym. Te doświadczenia sprawiły, że przewartościował swoje priorytety. Dziś do szczęścia brakuje mu już tylko jednego...

"Jestem samotny i czasem, gdy zasypiam, myślę: Jak dobrze byłoby się przy kimś obudzić...” – mówi z poruszającą szczerością Robert Gonera (50) i dodaje: "To kobiety sprawiają, że nam, facetom, chce się rano wstawać z łóżka i brać za bary z całym światem. Ja wobec pań jestem bezbronny. Ale ten rodzaj bezsilności akurat lubię i za nią tęsknię".

Reklama

Aktor, będący dwukrotnym rozwodnikiem, przez długi czas nie doceniał ciepłego domu, jaki starały się mu stworzyć żony. 

Z Jolantą Fraszyńską rozstał się po czterech latach małżeństwa. Szczęścia nie dał mu również ślub z Karoliną Wolską, z którą pod jednym dachem przeżył niespełna dekadę. 

Jednak teraz jest przekonany, że właściwie poukładał priorytety i jest gotów na związek, o który będzie chciał walczyć. 

"Dziś nie liczy się dla mnie, czy mężczyzna ma przed domem ferrari, ale czy ktoś w tym domu na niego czeka, czy panuje w nim spokój, miłość, zrozumienie. Niestety, ja do takiego domu nie wracam. I dziś jestem wobec tego bezsilny" – opowiada. 

Gwiazdor nie zamierza się jednak poddawać. Wierzy, że jeszcze spotka kobietę, z którą stworzy taki dom. Miłości postanowił szukać w stolicy, gdzie na brak pracy nie może narzekać. 

Gra, pisze wiersze i scenariusze. Jego obecna dobra forma to zasługa pracy nad sobą i abstynencji. 

"Po 25 latach obcowania z alkoholem porzuciłem go. To była bardzo ciężka droga i ogromna determinacja. Od czterech lat nie piję" – wyznał.

Czas na budowanie od nowa

Wciąż w jego pamięci żyją bolesne wspomnienia. Zła passa zaczęła się, gdy w 2012 r. rozwiódł się z Wolską. Robert postępując honorowo, zostawił mieszkanie byłej żonie i ich synom; zobowiązał się też do płacenia alimentów na dzieci. 

Problemy powoli nawarstwiały się, aż w końcu bezrobotny i uzależniony od alkoholu gwiazdor był zmuszony spać w samochodzie. Artystę zaczęła przerastać otaczająca go rzeczywistość.

Na leczenie do szpitala psychiatrycznego trafił, gdy polic

ja znalazła go błąkającego się w lesie. To był dla gwiazdora moment zwrotny. Dopiero teraz przyznaje, że terapia była dla niego piekłem, ale pozwoliła mu dostrzec, co jest w życiu naprawdę ważne. 

Teraz chce zacząć wszystko od nowa.


***

Dowiedz się więcej na temat: Gonera

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje