Reklama

Reklama

Reklama

Richardson skarży się na TVP

Monika Richardson chyba wciąż ma żal do władz Telewizji Polskiej za zwolnienie jej z pracy. "Źle znoszę głupich szefów" - mówi w rozmowie z tabloidem.

We wrześniu ubiegłego roku 39-letnia Monika Richardson wyleciała z hukiem z TVP za udział w reklamie kawy. Chociaż zapewnia, że bez etatu w telewizji żyje jej się lepiej, musi jednak czuć urazę do władz stacji za tę decyzję, bo wciąż opowiada o zwolnieniu. Tym razem w "Super Expressie":

"W tej chwili nie pracuję w telewizji i nie zamierzam być na etacie już nigdy więcej. Zresztą bez kontraktu w TVP byłam od 6 lat, więc tym bardziej zdziwiło mnie, że rzecznik telewizji zwalniał mnie z pracy za udział w reklamie - osobę bez etatu ani kontraktu - i to publicznie" - mówi Richardson.

Reklama

"Zrobiłam reklamę kawy, z której jestem bardzo zadowolona, mam nadzieję, że współpraca z tą marką będzie trwała przez wiele lat. Przy okazji mąż uświadomił mi, że prowadząc przez 15 lat w telewizji program kulturalny, nie zarobiłabym tyle, ile za ten jeden występ" - dodaje.

Przy okazji była prezenterka zdradza, że nie była lubiana w pracy. Koleżanki uważały, że się wymądrza i nazywały "Małą Piranią". Dla niej jest to już jednak "woda pod mostem"...

"Decyzja" o rezygnacji z pracy w show-biznesie nie przeszkodziła jednak Monice w pojawieniu się na tegorocznej gali wręczenia Telekamer.

pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: Monika Richardson

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy