Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Renata Pałys: Nieznane oblicze gwiazdy "Kiepskich". Aktorka założyła fundację!

Renata Pałys (60 l.) jest dumna, że serial "Świat według kiepskich", w którym gra Paździochową, przyniósł jej popularność. Aktorka wykorzystuje ją m.in. pomagając ludziom w podeszłym wieku.

Życie na Gorąco: Na ulicy czy w sklepie ludzie wołają za panią "Paździochowa"?

Reklama

Renata Pałys: - Coraz rzadziej, teraz o wiele częściej słyszę uprzejme: "Pani Renato". Okazuje się, że widzowie potrafią oddzielić moją prywatność od roli, dzięki której stałam się rozpoznawalna. Ludzie podchodzą do mnie, chcą porozmawiać, dzielić się swoim życiem, problemami, radościami. Trochę to zaskakujące, bo gram niezbyt pozytywną bohaterkę.

W swoim dorobku ma pani jednak wiele ról teatralnych i filmowych. Nie irytuje panią, że większość widzów kojarzy Renatę Pałys z "Kiepskimi"?

- Niekiedy rzeczywiście jest to nieco denerwujące, ale z drugiej strony jest wielu aktorów, którzy od lat grają w różnych serialach i mało kto ich kojarzy. Popularność "Świata według Kiepskich" to jednak zasługa zarówno scenarzystów, jak i bardzo zdyscyplinowanej ekipy. Na planie pracujemy w szybkim tempie, każdy z nas jest bardzo skupiony, nie ma mowy o żadnej zabawie, rozluźnieniu.

Zgodnie z powiedzeniem: "Śmiech na planie, dramat na ekranie"?

- Stara, sprawdzona zasada mówi, że kiedy aktorzy dobrze się bawią, to tym gorzej dla produkcji, w której występują. Tutaj mamy jeszcze do czynienia z sitcomem, a przecież widza o wiele trudniej jest rozśmieszyć, niż zasmucić. Kiedy ostatnio na planie pojawił się Zbigniew Wodecki, był mocno zdziwiony, że w trakcie zdjęć panuje tak duża powaga. Zaskoczyło go, że naprawdę gramy, a nie tylko się bawimy!

Nie rozśmieszają panią scenariusze "Kiepskich"?

- Rozbawiają, lecz czytam je raczej pod kątem trudności, jakie mnie czekają. Praca w tej produkcji to tytaniczna walka z samym sobą. Z kilku względów. Prywatnie nie mówię takim językiem jak Paździochowa. Nie reaguję też jak moja bohaterka, jej reakcje są mi całkowicie obce! Poza tym nie ubieram się jak ona i dość często spieram się z garderobianymi w kwestii serialowych ciuchów.

A wpadki na planie, nieoczekiwane zdarzenia?

- Zdarzają się - jak wszędzie, lecz nie jest ich na szczęście zbyt wiele. Jak choćby ta, kiedy w jednym z odcinków mój serialowy mąż zaczął hodować gołębie. Na początku wszystko szło sprawnie, do momentu w którym otwierałam drzwi Ferdkowi. Nikt mnie nie poinformował, że Andrzej Grabowski pojawi się cały w piórach. Dostałam ataku śmiechu, którego nie mogłam powstrzymać i trzeba było na chwilę przerwać zdjęcia.

"Kiepscy" to tylko jedno z pani zajęć. Od roku jest pani również związana z fundacją Wreszcie...

- O jej założeniu marzyłam od dawna. Kiedy zaczęłam pomagać pewnej, ponad 90-letniej, wrocławskiej artystce, zobaczyłam, jak starzy ludzie spychani są na margines, że nikt o nich nie dba, a w urzędach traktuje się ich jak zło konieczne. Wielu z nich żyje samotnie, są często schorowani i nie mają nikogo, kto zająłby się ich codziennymi sprawami.

Stąd pomysł fundacji?

- Jako osoba prywatna nie mogłabym legalnie pozyskiwać funduszy, by wspierać potrzebujące osoby, dlatego zdecydowałam się na taki, a nie inny rodzaj społecznej pracy. Nie mówię tutaj jedynie o aktorach, ale także o innych artystycznych, wolnych zawodach. Przy okazji chcę propagować twórczość tych ludzi, sprawić, by nie byli wykluczani z życia publicznego, zapomniani przez własne środowisko. Pierwszym działaniem fundacji była realizacja spektaklu Bogusława Schaeffera "Audiencja III, czyli Raj Eskimosów". Niedawno przygotowałam też wystawę szkła artystycznego swojego ojca, którą prezentowano w Serocku. Mój tato, artysta plastyk, urodził się w tym mieście.

- Na swoim koncie ma pani również współpracę z rockową grupą All Sounds Allowed...

- Z menedżerowania zrezygnowałam po sześciu latach, bo stwierdziłam, że chłopaki potrzebują profesjonalisty, który poświęci im swój czas całkowicie. Przy okazji z przykrością uświadomiłam sobie, jak bardzo hermetyczne jest środowisko muzyczne, że niezwykle ciężko jest się przebić ze swoją twórczością, mając nawet nietuzinkowy, ciekawy repertuar. To był dla mnie bardzo zimny prysznic, ale też niezła nauka na przyszłość.

A wolne chwile?

- Podróżuję. Ostatnio wróciłam z wyprawy po Indonezji, ale lubię też wyprawy po swojej małej ojczyźnie, jaką jest Dolny Śląsk.

Rozmawiał: Artur Krasicki

***

Zobacz więcej materiałów o gwiazdach:

Życie na gorąco

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Renata Pałys

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »