Przejdź na stronę główną Interia.pl
Przejdź na stronę główną Interia.pl

Rafał Królikowski zakochał się w żonie podczas... wywiadu!

Rodzice nauczyli go ciężkiej pracy i osiągania celów. Przydało mu się to w życiu. Żona i synowie zawsze mogą na nim polegać.

Amantem jest tylko w filmach. Prywatnie opisuje się jako bezkompromisowego konserwatystę. Rodzina, wierność, tradycja - to wartości, którym hołduje Rafał Królikowski (51 l.). - Mam plusy i minusy. Można na mnie polegać, staram się nie krzywdzić innych, ale bywam chwiejny w nastrojach, wybuchowy - przyznaje. Swój egoizm stara się jednak kontrolować i trzymać na wodzy.

Reklama

Po rodzicach odziedziczył etos pracy. Wpoili mu, by dążyć do celu, nie zniechęcać się niepowodzeniami. Dzięki temu dziś nie postrzega się w kategoriach "ja wam pokażę", tylko "zobaczcie, na ile mnie stać". Pochodzi ze Zduńskiej Woli, gdzie rodzice pracowali w szkole. Ojciec uczył matematyki, mama biologii. Tata starał się zaszczepić dzieciom miłość do sportu, ale żadne z nich nie podjęło wyzwania. Chodzili swoimi ścieżkami.

Rafał ze starszym bratem Pawłem kochali się i kłócili. Potem w rodzinie pojawiła się młodsza od Rafała o sześć lat Ania. Mama nie mogła wyegzekwować od najstarszego syna pomocy. Łatwiej było prosić o nią Rafała. - Byłem zły, że muszę chodzić po siostrę do żłobka, potem do przedszkola. Chciałem być z Pawłem i jego kolegami, ale on tworzył dystans. Podglądałem go więc w pokoju przez dziurkę od klucza - wspomina z uśmiechem aktor.

Na wakacje jeździli w Bieszczady, do rodziny matki. Do upadłego biegali po górskich łąkach. Mieszkała tam obłożnie chora prababcia, która wieczorem, zamiast bajek, czytała dzieciom żywoty świętych. W ten sposób zaszczepiła w nich obraz idealnego świata, gdzie istniał surowy rozdział pomiędzy dobrem, a złem. Bracia od dziecka interesowali się graniem. Chodzili na zajęcia do kółka teatralnego, brali udział w akademiach. Rafał podziwiał Pawła, który pisał wiersze, scenariusze. Po maturze dostał się do szkoły teatralnej.

- Gdy wracał do domu, chłonąłem jego opowieści. W tamtych czasach ludzie byli zgaszeni, smutni. Aktorstwo dawało ucieczkę od codzienności, wejście w świat iluzji - wspomina. Pozazdrościł wtedy Pawłowi i postanowił pójść jego drogą. Pierwszy egzamin oblał, próbował więc szczęścia na historii sztuki. Również bez powodzenia.

W końcu znalazł się w Studium Elektrycznym w Pabianicach. Po ukończeniu dostał się do Studium Kulturalno-Oświatowego i z dyplomem instruktora teatralnego wystartował po raz kolejny do łódzkiej filmówki. Znów oblał, więc na egzamin do PWST w Warszawie pojechał bez oczekiwań. Tym razem jednak szczęście się do niego uśmiechnęło, zdał.

Na studiach szło mu świetnie. Dorabiał, współpracując z radiem. Trochę też imprezował, a koledzy zazdrościli mu powodzenia u dziewczyn. W szkole teatralnej usłyszał, że aktor musi mieć wrażliwość motyla i skórę słonia. Powoli się tego uczył. Zadebiutował w filmie Andrzeja Wajdy "Pierścionek z orłem w koronie". Okrzyknięto go następcą Zbyszka Cybulskiego.

Po studiach dostał angaż w Teatrze Powszechnym. Grał w "Ślubach Panieńskich", kiedy przyszła przeprowadzić z nim wywiad urocza dziennikarka. Chciała porozmawiać o sztuce uwodzenia. Świetnie im się gadało, miała w sobie serdeczność i ciepło. Powiedział jej, że kiedy naprawdę chce zdobyć kobietę, na której mu zależy - traci głowę. Tak też się stało. Rok później z Dorotą Mirską byli już po ślubie.

Choć miał obawy, czy zdoła zarobić na dom, postanowił podjąć ryzyko. Zbliżały się trzydzieste urodziny, a jego wybranka miała dwa lata mniej, obydwoje chcieli założyć rodzinę. Okazało się, że świetnie do siebie pasują. Dorota od początku wspierała męża w karierze. Przejęła też wiele obowiązków, kiedy na świecie pojawiły się dzieci: Piotr (20 l.) i Michał (16 l.).

Po narodzinach pierworodnego Rafał się zmienił. Nagle pojął, że da radę udźwignąć wszystko. Może nawet pracować fizycznie. Na Dorocie zawsze mógł polegać. Była o niego zazdrosna, ale starała się nie okazywać emocji. Gdy całował się z kobietą na scenie, wychodziła, by na to nie patrzeć, ale potem nie komentowała.

Dziś aktor podkreśla, że małżonka jest oazą spokoju, choć jednocześnie nigdy nie zrezygnowała ze swojej niezależności. Dorota pracowała w gazetach, gdy on biegał na próby teatralne i zdjęcia. Zdarzało im się kłócić, lecz tylko o drobiazgi. Jeśli chodzi o rzeczy ważne, zazwyczaj rozumieli się bez słów. - Świadomość, że ktoś może mnie kochać bez żadnego fałszu, nieprawdopodobnie stabilizuje człowieka - wyznaje aktor.

Jako ojciec jest ciepły i opiekuńczy. Co prawda wyjeżdżał na plany filmowe, gdy chłopcy byli mali, ale w czasie ferii czy wakacji spędzał z nimi dużo czasu. Wychowywał ich, korygował zachowanie. - Żona twierdzi, że z nas dwojga, to ja na więcej pozwalam chłopcom. Zwykle ona stawia ich do pionu - przyznaje.

Swoje miejsce na ziemi Królikowscy znaleźli w Sulejówku pod Warszawą. Mieszkają w jasnym i wygodnym domu. Rafał lubi odpoczywać w ogrodzie. W wolnych chwilach kosi trawę, przycina drzewa. Unika bankietów i zarwanych nocy.

Od lat angażuje się za to w działalność charytatywną. Starszy syn rozpoczął właśnie karierę w modelingu. Jego czarno-białe zdjęcia pojawiły się na stronie jednej z agencji. Zbiera pochlebne komentarze, rodzice są dumni.

- Pierwsze fascynacje, zauroczenia mijają. Miłość powoli zamienia się w akceptację. Ja widzę coraz więcej piękna w mojej żonie - podkreśla z uśmiechem aktor.

***

Zobacz więcej materiałów z życia gwiazd:


Dowiedz się więcej na temat: Rafał Królikowski

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje