W 2020 roku nasz kraj podczas europejskiego konkursu piosenki miała reprezentować Alicja Szemplińska. Przez ówczesne wydarzenia na świecie koncert został odwołany, w kolejnym roku na jej miejsce - decyzją TVP - niespodziewane wskoczył Rafał Brzozowski.
Brzozowski o Alicji Szemplińskiej
Gwiazdor wrócił pamięcią do tego okresu na łamach Eski.
"Było takie spotkanie podczas jednego z koncertów, gdzie chwilę porozmawialiśmy i też starałem się jakby wytłumaczyć pewne sytuacje, które też były poza mną rozgrywane, bo rzeczywiście nie miałem z tym kompletnie wspólnego. Aczkolwiek, że tak patrzysz na to z boku, no to mogło tak wyglądać, że gość prowadził program w telewizji i nagle jedzie na [konkurs]" - wyznał Rafał Brzozowski.
Brzozowski nie ukrywa, że sam do dziś nie wszystkie decyzje z tamtego okresu rozumie. Mimo to podkreśla, że zrobił wszystko, co mógł, by jak najlepiej wypaść w konkursie. Ostatecznie jednak nie przeszedł nawet przez etap półfinału. Brzozowski jest pewien, że wszystko wyszło na dobre dla samej Szemplińskiej.
"To w ogóle był dziwny czas i tam dziwne decyzje zapadały. Ja ich też do końca nie rozumiem. Starałem się sam zrobić ten pewne rzeczy najlepiej, jak mogłem, ale wyszło na dobre, moim zdaniem, Alicji. I tego jej życzę, bo młoda, zdolna, fajna dziewczyna. Cała kariera przed nią" - powiedział.
Rafał Brzozowski gorzko o swojej karierze
Na koniec rozmowy wokalista z dystansem odniósł się do własnej kariery i wieku. Podkreślił, że kończy w tym roku 45 lat i... jest "na końcu pewnych rzeczy".
"Ja już jestem raczej tak na końcu pewnych rzeczy. Ja w tym roku kończę 45 lat. Nie mówię, że przestanę, ale 20 lat temu były inne oczekiwania" - wyznał wprost.
Rozmówca zasugerował mu jednak, że nawet w dojrzałym wieku może jeszcze nagrać swoje największe przeboje.
"Dobra, czyli będę jak Joe Cocker, Tina Turner i Cher. Dobra, to jedziemy z tym. Skoro mi tego życzysz, niech to się spełni" - podsumował Rafał Brzozowski.
Zobacz też:
Potwierdziły się doniesienia ws. Brzozowskiego. Ogłosił u boku najbliższej mu kobiety
Rafał Brzozowski nie traci nadziei. To dlatego zdecydował się na ten krok








