Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Przemek Kossakowski: Płyną fatalne wieści! Znajomi gwiazdy TVN martwią się o jego stan!

Przemek Kossakowski rzucił się w wir pracy po rozstaniu z Martyną Wojciechowską. Niestety, nadmiar obowiązków i "morderczy tryb" sprawiły, że jego organizm zaczął dawać mu sygnały ostrzegawcze. Gwiazdor przyznaje, że takich problemów wcześniej nie miewał...

Przemek Kossakowski od kilku miesięcy jest na ustach niemal wszystkich. Gwiazdor telewizji zasłynął m.in. tym, że z dnia na dzień postanowił uciec od Martyny Wojciechowskiej, którą poślubił zaledwie trzy miesiące wcześniej.

Fani podróżniczki od razu zaczęli go hejtować i zarzucali, że to wszystko jego wina. Przemek w ostatnim czasie nie był w najlepszej formie, czego dowodem jest chociażby jego nocny live z toalety, gdzie siedział na sedesie.

Sam Kossakowski w rozmowie z dziendorbytvn.pl przyznał, że mordercza praca na planie "Down The Road" dała mu się we znaki...

"Mam z tym coraz większy problem. Robiłem programy, które miały reputację ekstremalnych, w istocie takie były, mam wrażenie, że po nich, mówiąc kolokwialnie, szybciej się sklejałem niż teraz. „Down the Road” to jest morderczy tryb pracy, bo realizujemy go przez 18 dni, z jednym dniem przerwy, jeśli się uda. Kiedyś bym powiedział, że jadę do lasu na Podlasie, tam się zaszywam, tydzień dwa i daję radę, jestem posklejany, mogę wracać. A tutaj siedziałem w lesie miesiąc i nie powiem, żeby wiele mi to dało" - pożalił się Kossakowski.

Reklama

Niepokoją się o Przemka Kossakowskiego

Na tym nie koniec, bo Przemek przyznał, że ma coraz większe problemy z głową. Bywa, że jest tak rozkojarzony i zagubiony, że zapomina chociażby o tym, gdzie zaparkował samochód! Jego bliscy zaczynają się o niego poważnie martwić! 

"Cały czas mam wrażenie, że po tych realizacjach jestem bardziej rozkojarzony. Ostatnio zgubiłem samochód. Przyszedłem na parking, okazało się, że nie ma samochodu. Potem sobie przypomniałem, że wieczorem zaparkowałem go w innym miejscu, ale tam też go nie było. Wziąłem numery telefonu do monitoringu, a kiedy wyszedłem, to uznałem, że auto musi być w tym pierwszym miejscu. Poszedłem i on tam był, a ja stałem przed samochodem. Niestety takie są koszty „Down the Road”. Myślami cały czas błąkam się. Z natury jestem rozkojarzony, ale teraz to przechodzę już wszelkie granice. Niektórzy się tym niepokoją" - dodał były partner Martyny. 

Mamy nadzieję, że to nic poważnego! 

***
Więcej newsów o gwiazdach, ekskluzywne materiały wideo, wywiady i kulisy najgorętszych imprez znajdziecie na naszym Instagramie Pomponik.pl

Zobacz także:

TVP przerwało milczenie po aferze z materiałem o migrantach! Tak się tłumaczy

Magda Umer ujawnia sekrety zmarłych przyjaciół. Nie wszystkim się to podoba!

Julia Wieniawa i Nikodem Rozbicki świętują rocznicę! Dokąd wybrali się na romantyczną randkę?


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »