Kamil Sipowicz nie zdążył pożegnać się z Korą. Do tej pory tego żałuje
Kora, a właściwie Olga Jackowska latami brylowała w polskiej branży muzycznej, tworząc niezapomniane przeboje. W latach 80. i 90. gwiazda śpiewała swoje największe przeboje, które do dziś cieszą uszy jej fanów. Wtedy powstały wówczas: "Boskie Buenos", "Cykady na Cykladach", "Szare miraże", "Krakowski spleen" oraz "Kocham cię, kochanie moje".
W mediach huczało o jej dokonaniach, ale też o jej życiu prywatnym, które było mocno kontrowersyjne.
Czas sprawił jednak, że nawet Kora zdecydowała się na stabilny związek. Jej ostatnim partnerem był Kamil Sipowicz, który wciąż boleje nad tym, że ją utracił i nie zdążył się z nią pożegnać.
Wokalistka zmarła bowiem 28 lipca 2018 roku w związku z chorobą.
Pomnik Kory przyciąga uwagę. Przejmujący widok
Po śmierci Kora spoczęła na warszawskich Powązkach. Bliscy zadbali o jej nagrobek. Skryty wśród bluszczu pomnik gwiazdy przyciąga uwagę. Na płycie umieszczono bowiem jej podpis i datę urodzenia, którą opatrzono znakiem wieczności. Ma on symbolizować datę jej śmierci, a raczej fakt, że przez lata życia zapracowała sobie na sławę, która nie opuści jej nigdy.
Łukowaty stelaż, będący podstawą dla pnącego bluszczu przyozdobiono gdzieniegdzie sztucznymi kwiatami.
Centralnym punktem pomnika jest jednak rzeźba autorstwa Agnieszki Osieckiej, przedstawiająca kobietę.
Nie brakuje również fotografii artystki oraz dużego napisu z jej pseudonimem.
Co więcej, tuż obok kwiatów w wazonie można dostrzec zdjęcie z koncertu Kory w Koninie z 2013 r. z podpisem utworu "Raz Dwa Raz Dwa (live)".
Miejsce wygląda na często odwiedzane, o czym świadczą stojące wokół nagrobka znicze oraz porządek, który panuje wokół.

Zobacz także:
Kamil Sipowicz przerwał milczenie nt. małżeństwa z Korą. Żałuje, że się z nią nie pożegnał
Kora zostanie upamiętniona jak nigdy dotąd. Jej mąż zabrał głos. Nie kryje radości
Kochali się, ale nie umieli ze sobą żyć. Ich tajemnice dopiero teraz wychodzą na jaw








