Przejdź na stronę główną Interia.pl
Przejdź na stronę główną Interia.pl

Piotr Kraśko musiał ulec żonie

Dziennikarz zrezygnował ze swojego wielkiego marzenia i Boże Narodzenie spędzi nie na morzu, ale z bliskimi. Zmusiła go do tego żona. Nie obyło się bez napięć...

Do tej wyprawy przygotowywał się od wielu miesięcy. Piotr Kraśko (47 l.), zapalony miłośnik żeglugi, nie krył podekscytowania, gdy opowiadał o przygodzie swojego życia, którą zaplanował na tegoroczne święta Bożego Narodzenia.

Reklama

- 26 grudnia ruszamy w rejs z Sydney do Hobart ze wspaniałą załogą Yacht Club Sopot - opowiadał z pasją jeszcze pod koniec sierpnia. - Mamy świetny jacht, taki jaki startował w Volvo Ocean Race, tak że jest szansa na pierwszą dziesiątkę - dodawał.

Dziennikarz podkreślał, że ta wyprawa jest dla niego wielkim wyzwaniem i wiąże się ze sporym niebezpieczeństwem. - Mam nadzieję, że wszystko się uda, chociaż to nie jest tak proste organizacyjnie, bo Sydney - Hobart to są chyba najsłynniejsze regaty na świecie i też jedne z bardziej ryzykownych. Na ich trasie zdarzały się bardzo tragiczne wypadki. Dokładnie 20 lat temu wiele statków zatonęło, wielu ludzi niestety straciło życie - mówił z przejęciem.

Tymczasem, jak dowiedziało się "Na żywo", w ostatniej chwili dziennikarz zrezygnował z rejsu, na którym tak bardzo mu zależało. Boże Narodzenie Piotr spędzi w gronie rodziny, w Gałkowie na Mazurach.

Informacje tygodnika potwierdza jego żona, Karolina Ferenstein-Kraśko (41 l.). - Do Wigilii zasiadamy razem - zdradza w rozmowie z gazetą. - Pasje są ważne, ale bez przesady. Gdyby mąż był daleko, nie byłoby tak samo ciepło i rodzinnie. A w tym roku zależy mi na tym szczególnie, bo na święta przyjedzie do nas cała rodzina, w sumie kilkanaście osób - dodaje.

Do tej pory Piotr, planując swoje eskapady, mógł liczyć na wyrozumiałość ukochanej. - Przyzwyczaiła się, wiedziała, za kogo wychodzi za mąż. To nie jest tak, że wcześniej pracowałem w bibliotece, a potem się zdziwiła, że jadę do Iraku. Ona wiedziała, w co się pakuje - przekonywał.

Jednak wszystko wskazuje na to, że właśnie miarka się przebrała... Tym razem Karolina straciła cierpliwość i postawiła na swoim. Bo przecież wyprawa do Australii nie byłaby pierwszą podróżą jej męża w tym roku. W marcu, tuż przed Wielkanocą, dziennikarz wziął udział w regatach na Morzu Karaibskim.

Już na samym początku wyprawy wiatr rozerwał żagiel jachtu, którym płynęła załoga. Piotr przeżył prawdziwe chwile grozy, ale wszystko skończyło się szczęśliwie. Po powrocie do Polski Kraśko został prowadzącym program "Wracajcie, skąd przyszliście", który ma przybliżyć widzom dramaty uchodźców. Wraz z bohaterami show wyruszył w kilkutygodniową podróż przez Europę aż do Kurdystanu.

Karolina dzielnie znosiła te eskapady, ale gdy usłyszała o perspektywie samotnych świąt, powiedziała: "dość!". W końcu Piotr jest nie tylko jej mężem, ale także ojcem ich trójki dzieci: Konstantego (10 l.), Aleksandra (7 l.) i małej Laury (3 l.). Ferenstein nie wyobrażała sobie sytuacji, w której mówi im, że tata nie spędzi z nimi świąt...

Zresztą sam dziennikarz niejednokrotnie przyznawał, że od kilku lat ceni sobie stabilizację i obecny, stacjonarny tryb pracy. - Podróżuję mniej niż kiedyś, ale na tym etapie życia, z trójką dzieci, tak ułożona praca, jaką mam, sprawdza się idealnie - mówił. Najwyraźniej ukochana postanowiła mu o tym przypomnieć...

Dziennikarz nie bez żalu zrezygnował z wyprawy, która miała być przygodą jego życia. Nie chciał jednak narażać swojego małżeństwa. Co więcej, Boże Narodzenie to dla Kraśków intensywny czas. Co roku w połowie grudnia organizują imprezę charytatywną "Magiczna gwiazdka". Piotr zrozumiał, że ukochana potrzebuje jego wsparcia. A marzenia o rejsie życia muszą jeszcze poczekać na spełnienie.

***

Zobacz więcej materiałów z życia gwiazd:


Dowiedz się więcej na temat: Piotr Kraśko | Karolina Ferenstein-Kraśko

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje