Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Piotr Bałtroczyk: To był zawał

48-letni Piotr Bałtroczyk kilka dni temu przeszedł zawał. Niebawem opuści szpital, lekarze jednak stawiają warunek: musi zwolnić. Satyryk nie ukrywa, że haruje jak wół.

Jeden z najbardziej znanych artystów kabaretowych w Polsce, prezenter i dziennikarz, w ostatnim czasie nie oszczędzał się. Pracował bez przerwy.

Reklama

"W tym roku mam już za sobą 80 tysięcy kilometrów za kółkiem i do tego jeszcze dołożyłem 20 tysięcy kilometrów na motorze, bo jestem zawzięty motocyklista. Gram przynajmniej dziesięć razy miesięcznie i prowadzę imprezy zamknięte" - przyznaje Bałtroczyk

Jego serce nie wytrzymało. Pracując w przydomowym ogrodzie, poczuł ból w klatce piersiowej. Jak donosi magazyn "Rewia", Bałtroczykowi udało się dotrzeć do odległego o 15 kilometrów od podolsztyńskich Tuławek, gdzie mieszka, lekarza.

"Stamtąd przewieziono go na oddział kardiologii szpitala wojewódzkiego, gdzie zajęli się nim specjaliści" - czytamy. Obecnie satyryk wraca do zdrowia. "Czuje się dobrze i niebawem opuści szpital" - informuje menedżer artysty.

Pan Piotr od lat, wraz z partnerką Katarzyną Jasińską i dwoma synami (24-letnim Kacprem oraz 16-letnim Piotrem), mieszka w podolsztyńskich Tuławkach. Nie zamierza przeprowadzać się do stolicy. Jest właścicielem czterdziestu hektarów ziemi i starego młyna wodnego. Ma mnóstwo planów: chce wybudować wędzarnię, otworzyć restaurację i hotel na sto osób. Do tego jednak potrzebne jest zdrowie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje