Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Paweł Małaszyński: Trud jego żony opłacił się!

Często gra role amantów, ale w życiu prywatnym jest wierny jednej kobiecie. I dba o to, by była z nim szczęśliwa.

Jest liderem zespołu Cochise. Niedawno wrócił też do zawodu aktora w nowym serialu TVP2 "Komisja morderstw". Ale to na razie wszystko. Paweł Malaszyński (39 l.) świadomie nie bierze na siebie więcej zobowiązań.

Gdy dwa lata temu aktor i jego żona Joanna Chitruszko decydowali się na drugie dziecko, postanowili, że oboje będą poświęcać mu tyle samo czasu. - Nie chcieli podziału obowiązków: ty zajmujesz się dzieckiem, ja będę zarabiał na rodzinę. Joasia jest tancerką, rwie się na scenę. Bez niej czułaby się nieszczęśliwa - zdradza nam dobra znajoma pary.

Reklama

Z natury niezwykle słowny i rzetelny aktor postanowił dotrzymać danego małżonce słowa. Po narodzinach Lei (1,5 roku) dzielnie wspierał żonę w obowiązkach przy córeczce. Przewijał, karmił, kąpał, utulał do snu. Z synem Jeremiaszem razem (11 l.) wyprowadzali małą na spacery.

Żona aktora miała wówczas czas dla siebie. Marząc o powrocie do zawodowego tańca, biegła do pobliskiego klubu fitness i ciężko pracowała nad powrotem do dawnej formy. A nocami tworzyła nowe taneczne choreografie w nadziei, że kiedyś będzie mogła zaprezentować je publiczności.

Trud się opłacił. Z choreografką Karoliną Garbacik stworzyły spektakl "Matylda R. Wszyscy jesteśmy super", w którym Joanna gra jedną z dwóch głównych ról. A gdy żona występuje, aktor zajmuje się dziećmi. To się nazywa miłość!

Świat & Ludzie
Dowiedz się więcej na temat: Pawł Małaszyński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »