Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Patrycja Sołtysik rozczarowana wakacjami w Bułgarii. W hotelu jadła tylko arbuza

Rodzina Sołtysików wybrała się na wakacje do Bułgarii. Niestety, nie były to wczasy z ich marzeń. Wykupili opcję all inclusive, lecz okazało się, że muszą żywić się na mieście, bowiem w hotelu jedzenie miało być niesmaczne. A to nie wszystko!

Patrycja Sołtysik, żona Andrzeja Sołtysika i mama Stasia, prężnie rozwija swój profil na Instagramie. Oprócz tego prowadzi również bloga. To właśnie za pośrednictwem tych kanałów postanowiła podzielić się niemiłymi wspomnieniami z wczasów w Bułgarii. 

Reklama

Zapewniła, że rzadko narzeka na wakacje i wypoczywała już w różnych warunkach, lecz tym razem miarka się przebrała. "Zapłaciliśmy wcale nie mało za 4 gwiazdki all inclusive ... a w hotelu nie jemy absolutnie nic" [pisownia oryginalna] - pożaliła się. 

Okazuje się, że ryby i mięsa serwowane w hotelu miały "papierowy smak", a na każdym stole stało maggi, czyli "najgorszy syf i chemia". "Jedzenia nie brakuje ale naprawdę jest niejadalne" - relacjonuje.

Rozczarowanie jest tym większe, że wczasy nie kosztowały mało - za tygodniowy pobyt trzyosobowej rodziny Sołtysikowie zapłacili 8,5 tysiąca złotych. I mimo że skorzystali z opcji all inclusive, musieli żywić się "na mieście". 

"Wiemy że jedzenie  w opcji all inclusive jest zawsze słabsze niż to kiedy zamawia się posiłki z menu w restauracji, ale pierwszy raz w życiu mamy taką sytuację żebyśmy nie byli w stanie zjeść niczego w hotelu … naprawdę niczego ( po za arbuzem)" - tłumaczy Patrycja. 

A to nie wszystko! Sporo do życzenia pozostawiała także obsługa hotelowa, która - według Sołtysikowej - była "niemiła" i "niemówiąca po angielsku". Dodatkowo nie spodobało jej się, że o godzinie 23.00 gaszono światła na tarasach i balkonach, przez co późnym wieczorem nie mogła czytać na balkonie. "Pozostają nam wieczory przy świeczce, którą kupiliśmy tak samo jak pasztet i pieczywo na kolacje" - czytamy.

Dodatkowym zaskoczeniem było to, że w hotelu stoi automat nie tylko z napojami, ale i drinkami alkoholowymi. "Z tym spotkałam się po raz pierwszy" - stwierdza.

Na szczęście niedogodności nie popsuły rodzinie humoru. "Oczywiście z wakacji wrócimy zadowoleni, bo  spędzamy czas razem i to jest najcenniejsze" - podsumowuje żona dziennikarza.

***
Zobacz więcej materiałów:


pomponik.pl

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Patrycja Sołtysik | Andrzej Sołtysik

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »