Ostaszewska o dopłatach dla artystów i zamieszaniu wokół ustawy. "Żenująca burza"
Sprawa dopłat do składek emerytalnych dla artystów od pewnego czasu budzi ogromne emocje. Teraz głos postanowiła zabrać także Maja Ostaszewska. Aktorka nie kryła poirytowania medialną burzą.
"Przede wszystkim zrobiła się wokół tego jakaś żenująca burza, a nawet (padły - przyp. red.) obraźliwe słowa o środowisku artystów. Pierwsze słyszę, żeby artyści gardzili jakąś inną grupą zawodową" - skomentowała Ostaszewska w rozmowie z Jastrząb Post.
Objaśniła przy tym, jak wygląda praca w branży filmowej od kulis i wskazała, jak wiele osób z różnych zawodów musi czynnie ze sobą współpracować, by stworzyć jeden film.
"Wręcz my, pracując na planach filmowych, w teatrach mamy wśród swoich kolegów ekipy techniczne, ludzi, którzy pracują w biurach. Ani film, ani teatr nie powstaje przez samych artystów. My się bardzo kolegujemy i lubimy z garderobianymi, no ze wszystkimi, którzy po prostu pracują w teatrze. To paskudne, że nam się przypisuje jakieś dziwne podejście do drugiego człowieka i do innych grup zawodowych. Bardzo niesprawiedliwie" - skwitowała.
Ostaszewska o krytyce dopłat dla artystów. "Przecież to jest bzdura"
Ostaszewska jest przekonana, że pomoc trafi w ręce tych, którzy naprawdę tego potrzebują, bo na przykład skupiają swoją działalność w małych miastach czy domach kultury i stawiają pierwsze niepewne kroki w karierze, jeszcze do końca nie wiedząc, czy ich artystyczna ścieżka zawodowa okaże się trafnym wyborem.
"Także parę innych takich opinii o tym, że to artyści, którym się bardzo dobrze powodzi chcą, żeby im dopłacać. Przecież to jest bzdura, wystarczy przeczytać projekt tej ustawy" - próbowała uzmysłowić wszystkim.
Ostaszewska o sytuacji artystów. Popiera nową ustawę
Gwiazda podkreśliła, że bez pomocy od państwa wielu artystów będzie zmuszonych zakończyć swoją działalność. Z tego względu sama cieszy się na to, że wreszcie otrzymają potrzebną im pomoc.
"Bez takiego minimalnego wsparcia po prostu będą musieli zmienić zawód, bo nie są w stanie się z tego utrzymać. Wiadomo, że nikt z osób, które są znane widzowi szerzej nie dostanie, to jest w ogóle nie o nas. Również z naszych podatków będą płacone te dopłaty. To jest normalne. Inne grupy zawodowe to mają" - skwitowała.
Ostaszewska o dopłacie może zapomnieć. "Nie dostanę ani grosza z tego"
Na koniec przyznała, że ona sama nie ma nawet co się oglądać na jakąkolwiek dopłatę, lecz jest pewna, że płacone przez nią podatki zdołają pomóc artystom w trudnej sytuacji.
"Przeciwnicy, nie obawiajcie się, ja nie dostanę ani grosza z tego. Z moich podatków będzie też płacone" - dodała.
Zobacz także:
Maja Ostaszewska tłumaczy się po aferze. Hanna Lis nie gryzła się w język. "To świadczy o tym"
Gwiazda "Rancza" jest "teściową" Mai Ostaszewskiej. To dlatego nie zabiera głosu ws. wybranki syna
Ostaszewska wprost o odejściu Łukasza Litewki. Nie mogła przemilczeć jednego








