Spis treści:
- Skandal z Borusiewicz w Opolu. O co chodzi?
- Borusiewicz zabrała głos w sprawie skandalu
- Michał Bandurski reżyser koncertu tłumaczył się
Jolanta Borusiewicz to artystka, która zadebiutowała na opolskiej scenie w 1968 roku. Rok później, za utwór "Hej, dzień się budzi", otrzymała prestiżową nagrodę Związku Polskich Autorów i Kompozytorów. Po raz ostatni występowała w Opolu w 1971 roku, kiedy to wystąpiła razem z Włodzimierzem Nahornym.
Znów zrobiło się o niej głośno z okazji tegorocznej edycji festiwalu, aczkolwiek z pewnością nie z takiego powodu, z jakiego by sobie tego życzyła.
Skandal z Borusiewicz w Opolu. O co chodzi?
Koncert "Czas ołowiu", to wydarzenie, które ma na celu oddać hołd polskim artystom, którzy już odeszli. Wśród uczestników koncertu znaleźli się tacy artyści jak Kuba Badach, Alicja Majewska, otwiera się w nowym oknie, Justyna Steczkowska, otwiera się w nowym oknie, Sławek Uniatowski i Piotr Cugowski. W trakcie koncertu, na ekranie za artystami wielokrotnie pojawiały się archiwalne zdjęcia i filmy ukazujące twórców, którzy odeszli na wieczny odpoczynek. Pomiędzy obrazami zmarłych artystów, pojawiła się twarz Jolanty Borusiewicz — znanej wokalistki, która, na szczęście dla nas wszystkich, wciąż żyje.
Borusiewicz zabrała głos w sprawie skandalu
Portal Plejada skontaktował się z artystką i poprosił o komentarz w sprawie przypadkowego "wyprawienia jej na tamten świat". Borusewicz nie kryła swojego oburzenia, podsumowując całe zajście, a także wcześniejsze zachowanie organizatorów jako "wielki skandal".
"Sytuacji opolskiego skandalu nie da się opisać. Dowiedziałam się o moim "uśmierceniu" od zbulwersowanych fanów. Nie mam słów na to zajście. Dziwi mnie to, że organizatorzy i TVP nie zadali sobie nawet trudu, by sprawdzić, czyje zdjęcia zamieszczają w gronie tych, którzy odeszli. TVP nigdy nie kontaktowała się ze mną. A w Opolu, w którym wystąpiłam trzy razy i zostałam dwukrotnie nagrodzona, nie ma nawet po mnie śladu - wielu fanów o to się upominało i upomina. Podsumowując wszystko, odbieram to jako wielki skandal" - powiedziała Borusiewicz.
Michał Bandurski reżyser koncertu tłumaczył się
Stanowisko w sprawie Borusewicz musiał zająć Michał Bandurski reżyser Czasu ołowiu. Rozmawiając z dziennikarzami jednego z portali, przyznał, że jest mu bardzo przykro z zaistniałej sytuacji, nie powiedział jednak dokładnie, dlaczego miała ona miejsce.
"Taka pomyłka nie powinna się zdarzyć i jest mi strasznie przykro z tego powodu. Jako reżyser chciałbym przeprosić panią Jolantę Borusiewicz i ukłonić jej się nisko. Mam duży szacunek do niej i jej dorobku artystycznego. Nie chciałbym wchodzić w szczegóły, dlaczego tak się stało, bo to prozaiczna rzecz. Mam wrażenie, że zrobiliśmy bardzo ładny koncert i ta pomyłka nie powinna mieć miejsca" - powiedział w rozmowie z Plejadą Michał Bandurski reżyser Czasu ołowiu.
Zobacz też:
Rafał Brzozowski zaskoczył wyznaniem. Nadchodzą duże zmiany! "Zamykam stary rozdział"Opole 2023. Wiadomo, które miejsce zajął Rafał Brzozowski w głosowaniu widzów








