Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Olgierd Łukaszewicz: Miłość jest potęgą

Wspierał żonę, gdy walczyła z nowotworem. Wygrali tę bitwę. Dziś mogą się cieszyć wnukami.

We wrześniu skończył 70 lat. Radiowa Trójka przygotowała specjalny benefis, który umilił słuchaczom święta Bożego Narodzenia. - Urodziny miałem dokładnie trzy miesiące temu, ale świętować będę cały rok! - śmiał się Olgierd Łukaszewicz. Do studia im. Agnieszki Osieckiej w Trójce jubilat przyszedł w towarzystwie żony, aktorki Grażyny Marzec (70 l.). - Jesteśmy razem prawie pół wieku. To mój prawdziwy przyjaciel - mówi z przekonaniem aktor.

Reklama

Od dzieciństwa wpajano mu szacunek do tradycji i wartości związanych z rodziną. Jego ojciec, skromny, oddany swej profesji lekarz, był wnukiem zesłańca na Syberię. Urodził się w dalekimSzymkencie. Matka pochodziła z Kamieńca Podolskiego, a wychowywała w szkole prowadzonej przez siostry zakonne w Szymanowie pod Warszawą.

Olgierd przyszedł na świat w Chorzowie, gdzie rodzice zamieszkali zaraz po wojnie. - Nasz dom był kochający, bezpieczny, spokojny, trochę w staroświeckim stylu. Ojciec zajęty pracą, domową codzienność zostawiał mamie. I taki model starałem się przenieść do swojej rodziny - wyjawia aktor.

Przyszłą żonę poznał już na studiach w krakowskiej szkole teatralnej. Któregoś dnia mieli zagrać na scenie parę zakochanych. Tak się w tę rolę zaangażowali, że zostali parą. W 1978 r. przyszła na świat ich córka, Zuzanna (jest logopedą). Dziś, po tak wielu latach wspólnego życia, aktor uważa, że ich rodzina to dar, jaki zesłał mu los. - Grażyna uwodzi mnie tym, że jest konkretna. Bo ja wciąż marzę i bujam w obłokach - opowiada szczerze aktor.

Jaką potęgą jest ich miłość, przekonali się kilka lat temu, gdy u żony aktora zdiagnozowano chorobę nowotworową. Olgierd całe życie podporządkował wtedy walce o zdrowie ukochanej. Czuwał przy niej, zaś w chwilach jej słabości i zwątpienia, jak umiał podtrzymywał ją na duchu. Razem potrafili pokonać chorobę i dziś dumnie powtarzają, że ich życie zaczęło się wówczas od nowa.

Najważniejsze, że mogą cieszyć się swoimi wnukami: Adamem (13 l.) i Hanią (8 l.). - Zależy nam, by kochali i dobrze wspominali dziadków. Żeby wiedzieli czego chcą i nie były zagubione. To jest najważniejsze w życiu - mówi Olgierd.

Może wstawać o szóstej rano, żeby pobiec do córki, a potem odprowadzić Adasia i Hanię do szkoły. Kiedy wracają, Olgierd chciałby wypełniać im wolny czas. Wnuczka ma zadatki na aktorkę, lubi z dziadkiem odgrywać różne scenki. - Wzięliśmy książkę i czytaliśmy ją na kilka sposobów, wczuwając się w różne sytuacje. Widziałem, że sprawia jej to ogromną frajdę. Hania ma naprawdę duży talent i łatwość w interpretowaniu tekstu - opowiada dziadek z nieskrywaną dumą i zachwytem w głosie.

Natomiast starszy Adaś interesuje się militariami. - Byliśmy kiedyś w jednostce wojskowej i przejechaliśmy się czołgiem. Udało się spełnić jego marzenie - wspomina z radością. Jest dumny, że stworzył rodzinę, w jakiej sam się wychowywał. Marzenie się spełniło.

***

Zobacz więcej materiałów z życia gwiazd:

Dowiedz się więcej na temat: olgierd łukaszewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje