Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Olga Frycz: Czy spełni marzenie mamy?

Jej życie nabrało tempa. Już niebawem powita na świecie swoje dziecko. Jest jednak coś, co może położyć się cieniem na rodzinnych relacjach.

"Jedno, co można powiedzieć o życiu, to to, że jest nieprzewidywalne" - mówiła trzy lata temu, po tym, jak rozpadł się jej związek z Jackiem Borcuchem. Po trudnym okresie los sowicie ją wynagrodził. Dziś Olga Frycz (31 l.) optymistycznie patrzy w przyszłość. Ze swoim ukochanym Grzegorzem odlicza dni do narodzin ich pierwszego dziecka.

Reklama

Poznali się przez przypadek. Zadecydował o tym boks tajski, który aktorka postanowiła ćwiczyć. On, będąc sportowcem, trenerem i właścicielem klubu, służył jej pomocą. - Gdy go zobaczyłam, pomyślałam: "Jaki fajny facet" - wspomina początki znajomości artystka.

Ale to Grzegorz zrobił pierwszy krok. Na Facebooku zobaczył, że Olga ma psa, a ponieważ sam ma bulteriera, zaproponował jej spacer. - Dobrze się nam rozmawiało. Coraz częściej się spotykaliśmy - przyznaje aktorka.

Gdy dotarło do niej, że pragnie czegoś więcej niż przyjaźni, powiedziała mu o tym, a on zachował się tak, jakby na to czekał. Zostali parą. Niedługo potem kupili wspólne mieszkanie, a potem apartament z ogródkiem na warszawskim Ursynowie.

- Zawsze marzyłam o własnym kawałku ziemi. Chciałam mieć miejsce, gdzie mogłabym się położyć na trawie, gdzie nikt by mnie nie widział - zdradza gwiazda.

Plan się powiódł, ale łatwo nie było, bo Grzegorz, pracując w centrum, nie bardzo miał ochotę przenosić się na obrzeża miasta. Na szczęście uległ swojej ukochanej.

Olga jest prawdziwą panią domu. - Piekę ciasta, robię tarty, w lodówce zawsze jest garnek z zupą. Lubię gotować, nawet sprzątanie sprawia mi frajdę. Choć nie jest sterylnie, a na sofie leżą rozrzucone książki, jestem typem, który nie odpocznie, jeśli na blacie w kuchni są niepozmywane naczynia - przyznaje artystka. I dodaje: "Grześ żartuje, że go oszukałam. Myślał, że poznał fit dziewczynę, a okazało się, że najbardziej lubię książki, gary i ogródek".

Aktorka docenia ogromne wsparcie, którym obdarzają ją najbliżsi. Gdy straciła radość z grania i chciała zrezygnować z pracy w serialu "M jak miłość", partner dał jej zielone światło. - Poradzimy sobie, zawsze ci pomogę - usłyszała od ukochanego.

Odkąd jest w ciąży, o wiele spraw dopytuje też swoją mamę Agatę, z zawodu pielęgniarkę. Jej życie nie oszczędzało. Kiedy mąż, Jan Frycz, zostawił ją z pięciorgiem dzieci, wszystko było na jej głowie. - Nie pamiętam, żeby narzekała. Wychowała nas sama i ciężko pracowała - wraca wspomnieniami do czasów dzieciństwa Olga.

Choć w ich domu się nie przelewało, nigdy nie brakowało w nim uczucia. To mama, dziś jej największa przyjaciółka, nauczyła Olgę empatii, niepoddawania się, stawania w obronie słabszych...

- Pani Agacie bardzo zależy, by córka wzięła ślub. Choć jej małżeństwo się nie udało, szczerze ją do tego namawia. Nie chce na niej tego wymuszać, ale uważa, że to ważny element każdego związku - zdradza osoba z otoczenia aktorki.

Czy córka posłucha słów matki i spełni jej prośbę?

***

Zobacz więcej materiałów z życia gwiazd:

Na żywo

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »