Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Ojciec Borysa Szyca rozżalony. Znany syn nie interesuje się nim!

Jeden krok do przodu, dwa do tyłu - tak wyglądają relacje Borysa Szyca (37 l.) ze skłóconym ojcem. Czy aktor pogodzi się z nim dla dobra córki? Dziewczynka nie widziała dziadka od lat.

Na początku sierpnia popularny aktor zabrał 11-letnią córkę Sonię do Krakowa. Troskliwie zajmował się latoroślą, jak prawdziwy przewodnik bawił ją opowieściami o Wieliczce, Wawelu, Sukiennicach. Jedno ze zdjęć z rejsu po Wiśle opublikował na Instagramie. Natychmiast pojawił się pod nim wpis: "Odezwij się...". Jego autorem jest Jerzy Michalak, ojciec Borysa, z którym gwiazdor przez lata nie utrzymywał kontaktu.

Reklama

Szyc nie odpowiedział mu na forum publicznym, ale skontaktował się z nim telefonicznie. Do spotkania jednak nie doszło, choć z Krakowa do niewielkiej wioski pod Nowym Sączem, gdzie razem z drugą żoną mieszka tata aktora (znany scenograf, poeta i malarz), jest niespełna 90 km.

"Tłumaczył, że nie może przyjechać, bo nie ma tego w planie" - opowiada "Na Żywo" Jerzy Michalak. "Szkoda, chciałem z nim pogadać, zobaczyć wnuczkę. Drzwi mojego domu dla Borysa, jego obecnej partnerki Justyny oraz Soni zawsze będą otwarte. Zapraszam".

Relacje Michalaka z synem od dawna są skomplikowane. Gdy Borys miał kilka miesięcy, Jerzy opuścił żonę, Karinę Szyc, i zniknął z ich życia. Po latach próbował nadrobić ojcowskie zaległości. Kiedy chłopak zdawał do szkoły teatralnej, zaprosił go do swojego mieszkania w stolicy, wprowadził w artystyczny świat.

"Wstydziłem się. Z trudem przechodziło mi przez usta słowo 'tato', bo nigdy go nie używałem" - wspominał Borys w jednym z wywiadów. Ocieplenie stosunków okazało się pozorne. Na przedstawieniu dyplomowym pan Jerzy dowiedział się, że syn przyjął panieńskie nazwisko matki i nazywa się nie Michalak, a Szyc. Z trudem przełknął tę pigułkę.

Podobnie jak kolejną, gdy aktor na konferencji filmu "Kret" w Gdyni wyznał: "Wychowałem się bez ojca. Przez czas zdjęć Marian Dziędziel był moim prawdziwym ojcem. Ja go po prostu kocham". Wypowiedź dotarła do Nowego Sącza. Jerzemu zrobiło się przykro, ale przyjął fakt ze spokojem. Dziś czeka, aż syn w końcu mu wybaczy.

"Żałuję, że nie ma między nami bliskości. Próbuję to zmienić, dzwonię do Borysa, wysyłam SMS-y, zapraszam do siebie. Bez odzewu" - żali się w rozmowie z tygodnikiem "Na Żywo". Chciałby zobaczyć w końcu wnuczkę Sonię, która od dawna kontaktuje się z nim tylko telefonicznie.

***

Zobacz więcej materiałów o gwiazdach:

Dowiedz się więcej na temat: Borys Szyc

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje