Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Nowe fakty w sprawie śmierci modelki!

Lekarze, który opiekowali się modelką Anną Nicole Smith w ostatnim okresie jej życia byli świadomi, że lekarstwa, które jej przepisywali mogły zagrażać jej zdrowiu - wynika z dokumentów wystawionych przez urzędników stanu Kalifornia.

Według "Los Angeles Times", trójka farmaceutów, który odmówili zrealizowania recept ostrzegali, że środki, które przyjmowała Smith były zbyt silne i określali je mianem "farmakologicznego samobójstwa". "Pomyślałem, że oni zabiją Annę tymi lekami" - wspomina jeden z pracowników apteki.

Reklama

Dokumenty, do których dotarł "LAT", mają pomóc w ustaleniu, jaki udział w tragicznej śmierci modelki mieli psychiatra Smith, Khristine Eroshevich i internista Sandeepa Kampoor.

Do tej pory w trakcie śledztwa, dwójka lekarzy, narzeczony Smith oraz jej prawnik, Howard K. Stern zostali oczyszczeni z zarzutów o nielegalne dostarczanie modelce tzw. "kontrolowanych substancji", czyli narkotyków lub leków, których "wytwarzanie, posiadanie i przyjmowanie" jest ściśle uregulowane przez amerykański rząd.

Kolejna rozprawa dotycząca śmierci aktorki odbędzie sie w przyszłym miesiącu. Przesłuchani zostaną ochroniarz Larry Birkhead i ojciec córki Smith.

Była modelka "Playboya" zaczęła przyjmować leki i substancje odurzające w niebezpiecznych dla zdrowia ilościach po śmierci syna. Pierwsza recepta została wystawiona na 300 tabletek metadonu, substancji o kilkukrotnie silniejszym działaniu od morfiny.

Anna Nicole Smith zmarła w lutym 2007 roku.

PAP/pomponik.pl

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Anna Nicole Smith

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje