Kalina Jędrusik dołączyła do kierowanego przez Kazimierza Dejmka zespołu Teatru Polskiego w 1985 roku. Nina Andrycz od pół wieku była największą gwiazdą sceny przy ul. Karasia w Warszawie, więc nic dziwnego, że nową koleżankę na początku traktowała z góry.
To się zmieniło, dopiero gdy Dejmek obsadził je w "Tangu" - Ninę w roli Eugenii, a Kalinę w roli jej córki Eleonory.
"Jedna scena, dwie gwiazdy" - ekscytowali się krytycy, oczekując na premierę spektaklu i na skandale z udziałem diw, bo że będzie między nimi iskrzyło, było niemal pewne.
Kalina Jędrusik wiedziała, jak zdobyć sympatię Niny Andrycz
Już podczas pierwszego spotkania aktorek u dyrektora doszło do pewnej - delikatnie mówiąc - niezręczności.
Gdy Nina Andrycz dowiedziała się, że zagra babkę Eugenię, weszła bez pukania do gabinetu reżysera i wygarnęła mu, co myśli o obsadzeniu "tej Jędrusik" w roli jej córki.
"Czy pan sobie wyobraża, że mogłabym urodzić takiego potwora?" - zapytała, nie mając pojęcia, że Kalina - ukryta za szafą - wszystko słyszy.
"Mimo to Kalina ją polubiła" - wspomina Aleksandra Wierzbicka, którą Jędrusik traktowała jak córkę.
Podczas przygotowań do premiery "Tanga" aktorki znalazły wspólny język, a wręcz się zaprzyjaźniły.
"Ja nie wchodzę z nikim łatwo w zażyłość. Kalina, bardzo inteligentna dziewczyna, to wyczuwała i kiedy przyszła do teatru, to zaczęła mnie zdobywać" - opowiadała Nina Andrycz autorowi książki "Kalina Jędrusik".
"Ponieważ wiedziała, że ja jestem na bakier z kuchnią, a ona nie, przynosiła mi różne frykasy. Najpierw genialną szarlotkę, potem jakiś gulasz nadzwyczajny, który nie tuczył. Ja tę szarlotkę oraz ten gulasz wręcz pożarłam i od razu wezbrała we mnie do Kaliny fala sympatii. I tak stopniowo poznałyśmy się, polubiłyśmy, przeszłyśmy na ty" - wspominała.
Dwie wielkie gwiazdy trzymały sztamę przeciwko dyrektorowi teatru
29 marca 1990 roku, gdy "Tango" oficjalnie weszło na afisz Teatru Polskiego, Nina i Kalina wiedziały już o sobie wszystko. W garderobie, którą dzieliły, co wieczór zwierzały się sobie i plotkowały o wspólnych znajomych.
Aktorki uzgodniły też, że będą trzymały sztamę i w żadnym razie nie pozwolą, by Dejmek mówił im, jak mają grać.
"Narzekałyśmy na niego obydwie, bo miał trudny charakter i był strasznym satrapą. Kalina znała go lepiej albo może szybciej się na nim poznała. Powiedziała mi, że to był wspaniały reżyser, ale teraz to jest drzewo, które zwiędło. I dlatego tak szaleje i wszystkim nam dokucza, zmuszając do niesamowitych wysiłków. Trafiła w dziesiątkę" - wyznała Nina po latach w rozmowie z Dariuszem Michalskim.
Andrycz dobrze wiedziała, dlaczego młodszej koleżance zależało na jej względach.
"Moja pozycja w tym teatrze była wiadomo jaka. Cokolwiek zagrałam, czy było mądre, czy głupawe, miało powodzenie. Mówiąc nieelegancko: byłam dojną krową Teatru Polskiego. Kalina to szanowała, zwłaszcza że nasze 'Tango' było bardzo średnim spektaklem" - powiedziała biografowi przyjaciółki.
Kalina Jędrusik po każdym spektaklu odwoziła Ninę Andrycz do domu
Po każdym spektaklu Kalina prosiła Aleksandrę Wierzbicką, która odbierała ją z teatru, by po drodze do domu odwieźć Ninę Andrycz na Aleję Róż.
"Kalina uważała, że tak należy" - wspominała Wierzbicka w wywiadzie-rzece.
Po raz ostatni gwiazdy warszawskiego Teatru Polskiego stanęły obok siebie na scenie 27 czerwca 1991 roku.
Niespełna miesiąc wcześniej Kalina zmuszona była odwołać kilka spektakli, bo trafiła do szpitala po ataku astmy, która w połączeniu z bólem kręgosłupa dosłownie zwaliła ją z nóg. Wróciła do pracy w ostatni dzień maja, w czerwcu zagrała jeszcze sześć spektakli.
Zmarła 7 sierpnia.
Nina Andrycz zdążyła się z nią pożegnać.
"Lubiłam jej inteligencję, lubiłam w niej to, że umiała w kilku słowach opisać człowieka" - wyznała po latach autorowi książki "Kalina Jędrusik".
Nina przeżyła Kalinę o 22 i pół roku - odeszła 31 stycznia 2014 roku. Obie spoczywają na cmentarzu Powązkowskim w Warszawie.
Źródła:
1. Książka A. Wierzbickiej i M. Milcke "Kalina Jędrusik. Opowieść córki z wyboru", wyd. 2023.
2. Książka D. Michalskiego "Kalina Jędrusik", wyd. 2010.
Zobacz też:
Rusin nie przebierała w słowach. Wprost obwiniła Marka
Torbicka przez lata nie chciał o tym mówić. Tak wygląda prawda o jej odejściu z TVP
Skandal w TVN. Przerwali transmisję. Kolenda-Zaleska musiała się tłumaczyć








