Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Natasza Urbańska: Takiej troski wcześniej nie miała!

Natasza Urbańska (42 l.) i Janusz Józefowicz (60 l.) wspólnie uznali, że czas najwyższy, by przestać walczyć z naturą i rodzinną tradycją. Ich córka Kalina ma wielki talent i ciągnie ją do show-biznesu. Rodzice dbają jednak, by nie straciła kontaktu z rzeczywistością. Z tego też powodu zdecydowali się na sporą zmianę związaną z edukacją 11-latki...

"Bardzo długo nie chcieliśmy jej w ogóle wprowadzać do teatru, bo to nie jest odpowiedni świat dla dziecka. Tam jest pośpiech, emocje…" – opowiada Natasza Urbańska (sprawdź!) o swojej jedynaczce, 11-letniej Kalinie.

Reklama

Aktorka doskonale zdaje sobie sprawę z zagrożeń, jakie niesie wczesne wejście dziecka w świat show-biznesu. To okrutna rzeczywistość, w której trzeba się liczyć z nieustanną, ostrą krytyką. 

Ona zaś chce, aby jej ukochana jedynaczka miała normalne dzieciństwo…

Jednak czy można oszukać przeznaczenie?

Było jasne, że Kalinka prędzej czy później połknie teatralnego bakcyla. Nie jest tajemnicą, że jej mama miała zaledwie 14 lat, gdy poszła na casting do musicalu "Metro"!

Kiedy Janusz Józefowicz (60 l.) zaczął szukać nowej aktorki, która w musicalu "Polita" wcieli się w młodą Polę Negri, za namową żony postanowił sprawdzić, co potrafi ich córka.

"Było dla nas ogromnym zaskoczeniem, jak skupiona była Kalinka" – nie może się nadziwić Natasza. 

"Ciężko jest wymagać skupienia od dziecka, a ona jest wulkanem energii. Cały czas podskakuje, biega. A tu nagle staje gotowa i ubrana na 10 minut przed wyjściem. Boże kochany, to jest moja córka?! Fantastycznie sobie poradziła z tym wyzwaniem!" - chwali ją dumna mama.

Od jakiegoś czasu Kalina występuje w teatrze taty i u boku mamy. Ale to nie jedyny jej sukces. Przed świętami TVP, organizując koncert na Jasnej Górze, zaprosiła artystów do rodzinnego śpiewania.

Każdy z występujących prezentował się z najbliższą osobą. Natasza wybrała córkę. 

"Obie bardzo to przeżyły. Śpiewać kolędy na Jasnej Górze to niezwykłe uczucie i zaszczyt. Jednak gdyby nie mama, Kalinka chyba nie pokonałaby tremy" – zdradza w rozmowie z "Rewią" jeden z pracowników stacji.

Zrezygnowali z prywatnej szkoły

Wygląda na to, że kariera Kaliny się rozkręca. To z jednej strony cieszy jej mamę, ale z drugiej wciąż napawa lękiem.

Dlatego umówiły się, że nauka zawsze będzie na pierwszym miejscu, tę zaś dziewczynka od niedawna kontynuuje w publicznej szkole.

"Chcieli, by Kalinka miała kontakt z normalnymi dziećmi, a nie tylko tymi z zamożnych rodzin. Zależało im też, by była to szkoła blisko ich nowego mieszkania w Warszawie" – zdradza znajoma rodziny.

A co z ich ukochanym dworkiem w Jajkowicach?

"Na wsi mieszkają głównie w wakacje, a od jesieni do późnej wiosny są w Warszawie. Najbardziej Jajkowic brakuje Januszowi, bo to jego ukochane miejsce na ziemi, ale córka jest ważniejsza" – donosi "Rewia".  

"Od kiedy Kalinka się urodziła, jest na pierwszym miejscu i wokół niej układam moje życie i plany. Nigdy nie pozwoliłabym, by coś było kosztem córki. To miłość mojego życia" – uśmiecha się Natasza.

***

Rewia

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Natasza Urbańska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje