Leszczak i Koterski byli ze sobą blisko dekadę. Od ich rozstania mija rok
Związek Marceli Leszczak i Michała Koterskiego należał do dość burzliwych. W ciągu niespełna dekady spędzonej razem para wielokrotnie rozstawała się i schodziła. Jedno połączyło ich na zawsze, a mianowicie dziewięcioletni dziś syn, Fryderyk.
To właśnie głównie dzięki niemu byli zakochani wciąż mają ze sobą kontakt i dbają, by był on jak najlepszy. We wrześniu ubiegłego roku aktorka w rozmowie z Pomponikiem oficjalnie potwierdziła bowiem rozstanie, które wkrótce zostanie formalnie przypieczętowane przez rozwód.
W oczekiwaniu na rozprawę, która odbędzie się w połowie października, otwiera się w nowym oknie, Misiek zdradził, jak wyglądają jego relację z żoną. Przy okazji nie omieszkał skrytykować znajomych z show-biznesu.
Koterski szczerze o rozstaniu z Leszczak. "Możemy sobie spojrzeć w oczy"
Koterski wyjawił, że wraz z Leszczak próbowali ratować związek. Udali się nawet do specjalisty, ale to właśnie ów proces doprowadził ich do takiej, a nie innej decyzji.
"Mogliśmy i możemy sobie dzisiaj spojrzeć w oczy, bo zrobiliśmy wszystko, co było do zrobienia. Ta terapia poskutkowała. Oczywiście nie udało nam się jako partnerzy po prostu pociągnąć dalej, ale dzięki temu dotarliśmy do momentu, że to po prostu się nie uda" - wyznał w rozmowie z "Vivą!".
Marcela i Michał wciąż są ze sobą blisko, a mężczyzna deklaruje pełne wsparcie dla kobiety.
"Jestem dumny z nas, że my mamy taką relację, kumpelską i fajną. Jeśli Marcela potrzebuje pomocy, ja się czuję zobligowany i będę czuł się zobligowany do pomocy jej, bo to jest mama mojego (...) [potomka - przyp. aut.]. Ona urodziła mi syna i zawsze będę jej za to wdzięczny" - dodał.

Koterski porównał siebie i Leszczak do innych par. Mówi wprost o publicznym praniu brudów
Przy okazji 45-latek zwrócił uwagę na to, jak bardzo ich sytuacja różni się od innych rozstań w show-biznesie. Według niego on i Marcela wyszli z niej z klasą, w przeciwieństwie do niektórych.
"Wystarczy spojrzeć, jak wygląda nasze rozstanie, a jak wyglądają rozstania wielu innych par ze świata show-biznesu. Nie mówię tego po to, żeby stawiać nas za wzór, ale uważam, że terapia bardzo nam pomogła. Czasem ludzie się kochają, a mimo to nie potrafią stworzyć harmonijnego związku. Nam jako parze się nie udało, ale od roku udaje nam się budować dobrą relację jako rodzice naszego syna, Fryderyka" - tłumaczył.
Mężczyzna zdaje sobie sprawę, że ze względu na to, że media przyglądają się każdemu ich ruchowi, spoczywa na nich większa odpowiedzialność.
"Jesteśmy osobami publicznymi i powinniśmy czasem ugryźć się w język. W internecie nic nie ginie, a nasze (...) [pociechy] kiedyś przeczytają wszystko, co mówiliśmy o ich drugim rodzicu. Rozumiem, że po rozstaniu zostają (...) emocje, ale od przepracowywania takich rzeczy jest terapia, a nie media. Publiczne pranie brudów najmocniej uderza właśnie w (...) [najmłodszych]" - podsumował.
Zobacz też:








