Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl
Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »

Moran: Dla Haliny zostawił wszystko

​Za kobietą, którą pokochał 13 lat temu, przyjechał do Polski. Czy dziś nie żałuje tej trudnej decyzji?

Rodowity Francuz Michel Moran (48), juror programu "MasterChef" i właściciel ekskluzywnej restauracji, znalazł nad Wisłą bezpieczną przystań. Co skłoniło go do rezygnacji z wygodnego życia we Francji, gdzie w luksusowych paryskich hotelach pracował jako ceniony kucharz?

Reklama

Po nieudanym małżeństwie, z którego ma dwójkę dzieci - córkę Solen (17) i syna Andrea (22) - długo nie mógł zaufać kobiecie. Na jego drodze nieoczekiwanie pojawiła się Halina... Śliczna brunetka, z podobnym jak on bagażem doświadczeń i dwójką dzieci, przyjechała na weekend do Luksemburga.

Spotkanie zaaranżowali wspólni znajomi. "Przez długi czas byliśmy tylko przyjaciółmi. Dzwoniliśmy do siebie, widywaliśmy się. Dopiero po jakimś czasie poczuliśmy, że to coś więcej" - wspomina Michel.

Związek na odległość nie wchodził w grę. Halina mogłaby żyć we Francji, ale z powodów osobistych chciała zostać w Polsce. Moran więc zdecydował się wyjechać za ukochaną.

"Chyba jesteś chory, to niebezpieczny kraj. Tam jest mafia" - ostrzegali go znajomi. Dziś przyznaje, że w 2000 r., kiedy przyjechał do Polski, było mu ciężko. Nie znał nawet słowa po polsku, potrzebował wizy, bo nasz kraj nie należał jeszcze do Unii Europejskiej. Zaczął myśleć o powrocie.

"Były dni, gdy wstawałem i myślałem: 'Boże, co będzie dalej, jak to się skończy'" - wyznał. We wszystkim wspierała go jednak Halina.

"W domu początkowo rozmawialiśmy po angielsku i jednocześnie, powoli, po polsku. Uczę się nadal, bo wolałbym mówić lepiej" - śmieje się. Z pracą też wszystko się ułożyło. Najpierw podpisał jeden kontrakt, potem następny. Po czterech latach pobrali się, zrealizowali swoje marzenia - otworzyli bistro.

"Gdyby nie Halina, nie byłoby tej restauracji. Ja nie jestem księgowym, łatwiej mi wydawać pieniądze i mieć przy sobie kogoś, kto dba o tę stronę administracyjną, księgową" - wychwala żonę restaurator.

Ona podziwia go za ciężką pracę, którą codziennie wkłada w rozwój restauracji.

Na żywo

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Michel Moran | związek | MasterChef 2

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama