Reklama

Reklama

Reklama

Monika Miller przekonuje, że nie promuje się na chorobie! Ostre słowa!

Monika Miller (26 l.) właśnie poinformowała, że wyszła ze szpitala. Celebrytka zdobyła się też na pełen emocji wpis, w którym rozprawia się ze wszystkim hejterami. Zdementowała plotki o swojej chorobie i zaprzeczyła, że "lansuje się" na tym, że jest chora!

Monika Miller kilka dni temu poinformowała, że przebywa w szpitalu. Lekarze już wcześniej wykryli u niej chorobę Hashimoto, ale podczas pobytu w placówce okazało się, że u wnuczki Leszka Millera wykryto guzy, które "wyglądają niebezpiecznie".

Medycy na szczęście wykluczyli nowotwory złośliwe, ale Monika wyjawiła, że jej zdrowie od dłuższego czasu szwankuje. Miller była w stałym kontakcie ze swoimi fanami na Instagramie i publikowała zdjęcie w masce tlenowej.

Gwiazda przyznała, że nie jest się w stanie przyzwyczaić do pobytu na szpitalnym łóżku i tęskni za swoimi zwierzętami. Ta wizyta sporo ją nauczyła.

"Takie chwile jak ostatni czas w moim życiu wiele uczą. Zmieniają się też priorytety w głowie. Chciałabym być zdrowa, czuć, że znowu mam siłę do robienia różnych rzeczy. Oprócz pokory w ostatnim czasie nauczyłam się też szacunku do samej siebie. Zdrowie jest podstawą. Bez niego ciężko jest zdziałać cokolwiek. Mam nadzieję, że jak najszybciej dojdę do siebie. Jedno jest pewne. Trzeba przeanalizować swoje życie i zastanowić się co jest naprawdę ważne. Wam również tego życzę! Dużo zdrowia do tego" - napisała w swoich social mediach.

Reklama

Spadła na nią fala hejtu!

Monika w końcu przekazała jednak pozytywne wieści. Okazuje się, że celebrytka wróciła już do domu. To jednak nie koniec diagnostyki, Miller zdradziła, że przed nią jeszcze kilka badań. Była uczestniczka "Tańca z Gwiazdami" nie będzie jednak dalej komentować swojego zdrowia w internecie.

Miller przyznała, że jej relacje ze szpitala spotkały się z dużym hejtem i pojawiły się nawet głosy, że próbuje wybić się na swojej chorobie. Zdementowała także pojawiające się w mediach informacje, że ma HIV, COVID, albo raka.

"Wróciłam do domu. Jestem pod opieką specjalistów. Dziękuje bardzo raz jeszcze za wszystkie wiadomości pełne wsparcia. Czułam ogromne wsparcie, czytając te setki wiadomości. Dużej części jeszcze nie odpisałam, ale obiecuje, że zrobię to. Dementuje też niektóre plotki. Nie jest to COVID, HIV ani rak. Czekam na ostateczną diagnozę lekarzy" - zaczęła swój wpis.

Wyznała, że to jej ostatnie słowa o chorobie!

Monika przyznała, że wpadła nieco we własną pułapkę. Nie da się ukryć, że celebrytka publikowała ogrom "dramatycznych" zdjęć w masce tlenowej. Nie wszystkim spodobały się jej wynurzenia. Niektórzy uważali, że próbuje się wylansować na własnej chorobie. Miller stanowczo zaprzeczyła.

"Chciałam, żeby moi fani i osoby, które wspierają mnie na co dzień i w zdrowiu i chorobie wiedziały co u mnie, bo to się wg mnie im należy. Nagrywając filmiki ze szpitalnego łóżka, byłam sobą. Taka już jestem, ale kolejny raz za swoją naiwność płace. Nie planuje jednak promować się na swojej chorobie i nigdy mi to nie przyszło do głowy. Wielokrotnie pisałam tutaj, że chciałabym, żeby ludzie na IG nie udawali, że jest u nich tylko super. U nikogo nie jest tylko dobrze. Moje intencje zostały jednak inaczej odebrane" - dodała.

Celebrytka poinformowała również, że to koniec dzielenia się tymi informacjami w sieci. Przyznała, że to ostatni jej wpis na ten temat. Na koniec życzyła dużo zdrowia swoim obserwatorom.

A wy co myślicie? Pozowanie w szpitalu i zdjęcia w masce tlenowej to próba zyskania atencji?

Zobacz też:

Monika Miller leży w szpitalu! Lekarze przekazali druzgocącą diagnozę!

Monika Miller relacjonuje ze szpitala. Kurdej-Szatan, Roxie Węgiel i Piotr Mróz życzą jej powrotu do zdrowia

Joanna Koroniewska-Dowbor z rodziną za granicą. Tam spędzą Boże Narodzenie!


Zobacz serial "Gliniarze"! Oglądaj na PolsatGo już TERAZ!

pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: Monika Miller

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy