Kilka dni temu byłego premiera wzięło na sentymenty, wrzucając na swoje twitterowe konto zdjęcie ukochanej wnuczki.
"Moja wnuczka Monika. Niedawno była jeszcze małą dziewczynką" - napisał pod fotką.Polityk chyba nie przypuszczał, że to jedno zdjęcie wywoła w sieci i mediach aż takie poruszenie.Wszystko zapewne z powodu dość wyjątkowego wizerunku Millerówny, która w wieku 22 lat zdążyła już wytatuować sporą część swojego ciała.Było więc kwestią czasu, gdy Moniką zainteresują się brukowce. Dziewczyna właśnie udzieliła wywiadu "Faktowi", w którym wyjawiła kilka rodzinnych ciekawostek.Tatuaże to jej największa pasja i interesuje się tym rodzajem sztuki już od dziecka. Rodzice ponoć nie mieli pretensji, że ich latorośl w tak znaczącym stopniu modyfikuje swoje ciało."Moja rodzina zawsze wspierała moje artystyczne pasje, szczególnie dziadek. Kiedy zdecydowałam się na pierwszy tatuaż, nie miałam w planach pokryć nimi większych części ciała. Moja pierwsza wizyta w studiu tatuażu sprawiła, że zostałam kompletnie oczarowana tą formą sztuki" - opowiada "Faktowi" Monika.Millerówna zdradziła jednak, że początkowo słynny dziadek nie podzielał jej fascynacji i musiało minąć sporo czasu, żeby zaakceptował jej dziwne "hobby"."Mój dziadek nie był zadowolony z moich nowych ozdób na ciele, ale zawsze byłam pewna, że ludzi kocha się nie za wygląd, lecz za to, jacy są w środku. I oczywiście w kwestii dziadka, jak i mojej całej rodziny, miałam rację" - dodała.Wygląda na to, że Monika połknęła"celebryckiego bakcyla", bo marzy o tym, by zostać "alternatywną modelką". Niedawno na swoim Facebooku zamieściła ogłoszenie, w którym szukała fotografów chętnych zrobić jej sesję zdjęciową.Teraz powinno pójść jej łatwiej...








