Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Michał Witkowski żegna Roberta Leszczyńskiego: "Pił i ćpał"

Pisarz Michał Witkowski (40 l.) na swojej stronie internetowej w osobliwy sposób żegna zmarłego Roberta Leszczyńskiego. Jak zdradza, nie tylko mieszkali blisko siebie, ale i byli przyjaciółmi.

Dziennikarz, znany m.in. z programu "Idol", zmarł nagle 1 kwietnia.

Jego śmierć jest zaskoczeniem nie tylko dla bliskich, ale i wielu osób z show-biznesu.

Jedną z nich jest Michał Witkowski, który dowiedziawszy się o śmierci Leszczyńskiego, przepłakał całą noc.

"Dzwoniłem do niego niedawno, bo gdzieś mi zniknął z życia, a ja nie lubię, kiedy tacy ludzie znikają" - pisze na swojej stronie internetowej fashionpathology.

"Przecież przez dwa lata byliśmy sąsiadami, niemal 'w szlafroku' schodziłem do niego. Na youtube party, na snucie planów... Opisałem go z całą sympatią w 'Margot'. Lubił otaczać się znanymi ciotkami, Nowakiem, mną, Jacykowem, nie było w Tobie cienia homofobii. Byłeś chyba jedynym znanym mi heterykiem, który trochę żałował, że nie jest gejem".

Reklama

Dalej Witkowski zdradza, że choć w ostatnim czasie nie kontaktował się z Leszczyńskim, zaniepokoił go fakt, iż zniknął on z mediów i przestał pokazywać się w środowisku.

"To było podejrzane. Było o Tobie podejrzanie cicho. Jak nie Ty. Myślałem, że chlejesz, myślałem, że coś knujesz. A Ty mi tu wyjeżdżasz z jakąś 'niezdiagnozowaną cukrzycą'. Jakbyś nie był playboyem i rockendrollowcem, tylko zwapniałym emerytem".

Chlałeś, ćpałeś i mówiłeś, że chcesz umrzeć młodo

Co ciekawe, pisarz ujawnia w swoim pożegnalnym wpisie, że Robert Leszczyński nie stronił zarówno od alkoholu, jak i od narkotyków! Wiele razy widział go zresztą w bardzo kiepskiej formie...

"Piłeś. Nie raz odprowadzałem Cię z taksówki do domu, a właściwie wynosiłem Twoje zwęglone zwłoki do eleganckiego apartamentu z dyżurką i wielkim akwarium. Ale czy pijany, czy trzeźwy zawsze byłeś tym uśmiechniętym, serdecznym 'chłopakiem z Olecka na Mazurach'.

(...) Na pewno interesowałoby Cię, czy o Twojej śmierci jest dużo na portalach. Jest. 

Strasznie mi smutno, Robi. Wiem, że nigdy nie dbałeś o zdrowie, chlałeś, ćpałeś i mówiłeś, że chcesz umrzeć młodo, wiem, że gdybyś wraz ze mną mógł oglądać 'recepcję' Twojej śmierci na portalach, to byś stroił sobie żarty, wymyślałbyś dla mnie odjechaną stylówę na Twój pogrzeb...

A najbardziej śmiałbyś się z tej 'niezdiagnozowanej cukrzycy' i pytałbyś, od kiedy to się tak nazywa... Ale mi jest smutno. Ryczałem całą noc. Pierwszy raz zobaczyłem w mediach czarno-białe zdjęcie kogoś, kto przynajmniej w pewnym okresie był bez dwóch zdań moim przyjacielem.

(...) Pamiętasz, jak przyjechałem do Ciebie czytać Ci te sceny z 'Margot', w których występowałeś jako 'sam Robi Leszczyński w sushi jedzeniu nie do pokonania'? Ja nie zapomnę. Pa, Robert, wszyscy Cię kochaliśmy.

PS. Czy wiesz, że już w sieci pojawiły się zdjęcia woreczka z białym proszkiem i podpisem 'niezdiagnozowana cukrzyca'? Podobałoby Ci się to, podesłałbyś mi na privie, na fejsie z ikonką 'wywalony język'".

Fragmenty wpisu pochodzą ze strony Michała Witkowskiego fashionpathology.com

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »