Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Michał Wiśniewski jest bankrutem! Na co przepuścił 35 milionów?

Michał Wiśniewski (45 l.) przed laty był na samym szczycie. Dziś przyznaje, że jest w trakcie upadłości i zaczyna wszystko od zera...

Zespół Ich Troje to niemal legenda polskiej muzyki rozrywkowej. Ich płyty i kasety sprzedały się w milionowych nakładach. 

Choć w większych miastach Michał i spółka uznawani byli za symbol obciachu, na prowincji ludzie za nimi szaleli. 

Po dawnej popularności nie ma już śladu. Niestety, Michał przepuścił też ogromny majątek i dziś jest bankrutem! To nie do pomyślenia, gdy słucha się jego wspomnień. Wiśniewski w rozmowie z portalem weszlo.com przyznał, że mieli tyle pieniędzy, że nie wiedzieli, co z nimi robić.

"Graliśmy tyle koncertów, że nie wiadomo było, jak tę kasę nosić. Masz 100 tys. za koncert, jedziesz w trasę – 180 koncertów…" - wspomina.

Reklama

Dziennikarz zadał muzykowi pytanie, które nurtuje chyba wszystkich. Jak się przepuszcza 35 milionów złotych?

"Widzicie, to się wydaje nie wiadomo czym, bo mówimy o zupełnie innej, większej skali. A ja po prostu nie dbałem o siebie. Żałuję tylko tego, że robiłem pewne rzeczy absolutnie nieświadomie. Głupota jest największym grzechem, nic więcej. No pewnie, że to jest łatwe [przepuszczenie 35 milionów - przyp. red.]. A jak myślicie? Policzmy. Te 35 milionów zarobiłem przez 10 lat. Wychodzi po 3,5 miliona rocznie. 

I co roku kupujesz sobie samochód za bańkę, a koledze dajesz poprzedni. No to, ile masz już baniek? To idzie oczywiście na głupoty, no bo na co możesz stracić takie pieniądze? Tu kupisz samochód, tu samolot, tam apartamenty w Tajlandii. W Tajlandii jeszcze nie jest tak drogo, ale zastanówcie się, ile kosztuje apartament w Warszawie" - podlicza Wiśniewski.

Celebryta zorientował się, że spada na finansowe dno, gdy było już za późno...

"Myślę, że dopiero w momencie, kiedy rzeczywiście nie było na chleb. Wtedy zacząłem szanować pieniądze. One generalnie nie są ważne, ale to jak w tym przysłowiu: 'pieniądze szczęścia nie dają, ale wszystko bez pieniędzy to…'. Dzięki pieniądzom możesz coś tam sobie realizować.

Żeby była jasność, ja mimo tego, że jestem w trakcie upadłości i próbuję zacząć wszystko od zera, to myślę, że mam większy skarb niż te całe pieniądze. Pieniądze przychodzą same. Jak ciężko pracujesz, to będziesz je miał. To nieważne, czy akurat pracujesz na kasie w Biedronce. To jest zawsze bardziej pytanie, jak żyjesz" - dodaje.

On serio myśli, że można się dorobić w dyskoncie? Może "Wiśnia" spróbuje...

Dowiedz się więcej na temat: Michał Wiśniewski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje