Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Meghan Markle ma wiele do ukrycia! Dramatyczne doniesienia o jej rodzinie wychodzą na jaw!

Meghan Markle (36 l.) i książę Harry (33 l.) są małżeństwem od 19 maja 2018 roku. Ten dzień był dla młodej pary bardzo szczęśliwy, jednak rodzina panny młodej nie przestaje zaskakiwać i to niestety negatywnie. W mediach pojawiają się nowe informacje o mrocznej przeszłości bliskich świeżo upieczonej księżnej Sussex.

Gdy 19 maja wieczorem w oddalonym o niecałe dwa kilometry od zamku Windsor królewskim pałacu Frogemore House trwało zorganizowane przez księcia Karola wesele jego syna i nowej synowej - księżnej Meghan, w Londynie, w klubie nocnym o nazwie Bucchus w Kingstone, też trwała... ciekawa impreza. Jeden z uczestników tej imprezy miał przy sobie nóż. Zauważyli to ochroniarze.

"Facet i jego towarzystwo było porządnie podchmielone, ale nie awanturowali się. Oddał nam nóż dobrowolnie"- opowiada jeden z ochroniarzy w klubie Bucchus.

Reklama

Właścicielem niebezpiecznego narzędzia okazał się 25-letni amerykański obywatel ze stanu Oregon - Tyler Dooley. Tłumaczył, że prezydent USA określił ostatnio Londyn bardzo niebezpiecznym miastem i chciał mieć przy sobie nóż na wypadek, gdyby był zmuszony do obrony.

Ochroniarze wezwali policję, bo posiadanie przy sobie noża dłuższego niż 7,62 cm jest w Wielkiej Brytanii nielegalne, a jego miał ponad 10 cm. Wtedy Tyler uciekł. Patrol, który przyjechał do klubu, udał się dalej do jednego z hoteli w Kingstone, gdzie zameldowane było amerykańskie towarzystwo.

W pokoju hotelowym Tyler przyznał, że nie był świadomy obowiązującego prawa. Jego brat TJ Dooley oddał policjantom także gaz łzawiący. Obaj zostali pouczeni. Można powiedzieć, że Tyler miał szczęście, bo to - bez wątpienia niefrasobliwe zachowanie - mogło się skończyć nawet zatrzymaniem przez londyńską żandarmerię.

Ale w sumie mogłoby to być zdarzenie bez większego znaczenia, gdyby nie fakt, że Tyler Dooley i TJ Dooley to bratankowie świeżo upieczonej księżnej Sussex! 

Tyler Dooley i TJ Dooley są synami przyrodniego brata Meghan Markle - Thomasa Markle Jr., który dał się nam poznać, pisząc tuż przed ślubem list do księcia Harry’ego oczerniający siostrę i nawołujący do odwołania ślubu. Tyler i TJ, podobnie jak ich ojciec, nie dostali zaproszenia na ślub Meghan i księcia Harry’ego, ale i tak postanowili przylecieć w tym czasie do Wielkiej Brytanii. I, jak widać, popisali się...

Trzeba przyznać, że rodzina Meghan potrafi przysporzyć jej wstydu i zmartwień. Jeden z bratanków księżnej Sussex, którzy byli w Lodynie, Tyler, para się dość kontrowersyjnym zawodem. Jest plantatorem marihuany, która od 2015 roku jest w Oregonie legalna.

W Wielkiej Brytanii mógłby za to spędzić w więzieniu kilka lat. Starszy o rok brat TJ pomaga mu w biznesie, a także mama, była partnerka Thomasa Markle Jr. - Tracy Dooley. Ojciec panów także daleki jest od ideału brata księżnej Sussex.

Thomas, z zawodu monter okien, pierwsze dwa dni tego roku spędził w areszcie po tym jak pobił się w sylwestra ze swoją obecną partnerką Darlene Blount. Wcześniej dwa razy był aresztowany za wymachiwanie przed nią bronią. Ma też bogatą historię nadużywania alkoholu i narkotyków.

Wsparcia księżna Sussex nie ma także w starszej przyrodniej siostrze - Samanthcie Grant, która zaraz po ogłoszeniu zaręczyn, szybko zmieniła nazwisko na Markle, żeby nie było żadnych wątpliwości, że tak jak Meghan jest córką Thomasa Markle.

Była aktorka i modelka mieszkająca na Florydzie, od 2008 roku choruje na stwardnienie rozsiane. Jest dwukrotnie rozwiedziona i ma troje dzieci. Z pierwszego małżeństwa córkę Ashleigh Hale i syna Christophera Hale, z drugiego - córkę Noelle Rasmussen. W ciągu ostatnich 18 miesięcy Samantha zapewniła niemal stały przepływ, w dużej mierze niepochlebnych, informacji o dziś już żonie księcia Harry’ego każdemu, kto jej posłuchał, a najlepiej zapłacił.

Brylowała na stronach zarówno amerykańskich, jak i brytyjskich gazet. Co ciekawe, gdy Samantha nie ma dobrych kontaktów z Meghan, jej córki owszem. Młodsza siostrzenica, jasno skomentowała konflikt jej matki z ciotką, oskarżając tę pierwszą o kłamliwość i zazdrość. Nie została zaproszona na ślub, ale przyleciała do Londynu, by być blisko wydarzeń.

"Nie mam żalu, że nie dostałam zaproszenia, chcę tylko, żeby była szczęśliwa. Będzie wspaniałą żoną i wspaniałym ambasadorem Ameryki w Wielkiej Brytanii" - powiedziała po ceremonii zaślubin Meghan i Harry’ego Noelle.

Ashleigh Hale (prawniczka z Wirginii) natomiast jest w bliskich relacjach ze świeżo upieczoną księżną Sussex. Podobno tylko ona z rodziny, oprócz mamy Meghan, Dorii Ragland, i ojca, Thomasa Markle, który, jak wiemy, po aferze z paparazzi i zawale serca w Windsorze się nie stawił.

Chociaż w sumie wszystkie te perypetie Meghan bledną przy najbardziej mrocznym fakcie dotyczącym jej rodziny. Księżna Sussex bowiem jest, wprawdzie daleką, ale krewną Henry’ego Howarda Holmesa, uważanego za pierwszego amerykańskiego... seryjnego mordercę!

Bestia z Chicago, bo tak go nazywano, pod koniec XIX wieku dorobił się majątku na wykradaniu zwłok i wyłudzaniu na nie ubezpieczeń. Wybudował w Chicago hotel, gdzie na korytarzach czaiły się zapadnie i tajne przejścia, niektóre pokoje nie miały okien, a drzwi otwierały się tylko od zewnątrz.

Ofiary same wchodziły do miejsca kaźni, najmując u niego pokoje. Przyznał się do zabicia 27 osób, choć podejrzewa się, że z zimną krwią zamordował około 200! Księżna Meghan z taką rodziną w tle nie ma łatwo.

***
Zobacz więcej materiałów wideo: 

Życie na gorąco

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Meghan Markle

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje