Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Meghan Markle i książę Harry podpadli rodzinie! Szczegóły wyszły na jaw!

Amerykański tygodnik brukowy National Enquirer twierdzi tymczasem, powołując się na "informatora w pałacu", że królowa miała na wieść o planach wnuka i żony wybuchnąć gniewem:

Reklama

"Sześć tygodni? Niech wyjeżdżają na zawsze!" - miała ponoć powiedzieć monarchini.

Ponoć, bo nikt tak naprawdę nie wie, co mówi królowa w prywatnych rozmowach za murami pałacu Buckingham! Tyle że o "poważnym niepokoju" na dworze mówił nawet Jonny Dymond, korespondent BBC. Plotki o tym, że Meghan i Harry mieliby popaść w niełaskę, potwierdzać może także brak w oficjalnym gabineciku królowej zdjęć książęcej pary, choć fotografie Kate i Williama pozostały na swoim miejscu...

Z drugiej strony zostali zaproszeni przez królową na Boże Narodzenie do wiejskiej rezydencji Sandringham... W brytyjskich mediach trwa awantura o Meghan. Zdania są podzielone. Niektórzy publicyści uznawali, że ataki na księżną są od jakiegoś czasu na skraju... rasizmu.

Meghan broniła grupa brytyjskich posłanek do Izby Gmin. Może to przesada, ale z drugiej strony rzeczywiście to, za co tak chwalono księżną Dianę - serce, postępowe poglądy i otwartość - w przypadku czarnoskórej żony księcia Harry’ego wywołuje niemal agresję mediów!

Nawet poważne dzienniki, takie jak The Times, przypominały, że członkostwo rodziny królewskiej zobowiązuje. Nie można liczyć na zachowanie prywatności i wolności oraz pełni królewskich apanaży. Popularne dzienniki miały znowu używanie. Express przypomniał na przykład światu, że podczas przymiarki sukieneczki Charlotte, która była druhną, Meghan zażądała zamontowania odświeżaczy powietrza w historycznej kaplicy Św. Jerzego!

Czy tak było naprawdę, nie wiemy. Widoczna stała się tendencja do przypominania Amerykance, że przyszła na dwór Windsorów ze społecznych nizin (co jest oczywistą nieprawdą!), a więc grzeszy brakiem manier...

Niektóre brytyjskie gazety powitały narzeczeństwo Harry’ego i Meghan aluzjami do murzyńskich gangów kontrolujących rzekomo jej dzielnicę w Los Angeles. Z drugiej strony Meghan przyczyniła się do własnych kłopotów. Zbyt głośno mówiła o chęciach zreformowania monarchii, zbyt gwałtownie zabiegała o prywatność, jednocześnie czerpiąc z królewskich i publicznych pieniędzy, obnosząc się z prywatnym bogactwem... Broniąc żony, Harry mógłby sobie przypomnieć skromność własnej matki w kontaktach z mediami. 


***
Zobacz więcej materiałów wideo: 

Życie na Gorąco - Dworskie Życie

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Meghan Markle | książę harry

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »