Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Mateusz Gessler potwierdził najgorsze! Gwiazdor TVN nie ma już nadziei!

Gastronomia to jedna z branż, w którą COVID-19 i kolejne lockdowny uderzyły najmocniej. Choć ruch w lokalach powoli rośnie, wciąż jeszcze nie wrócił do poziomu sprzed wybuchu pandemii. Tymczasem restauratorzy biorą pod uwagę czarny scenariusz związany z powrotem wysokiej liczby zakażeń. Mateusz Gessler nie ukrywa, że bierze pod uwagę najczarniejsze scenariusze. "Nikt nie jest przygotowany na czwartą falę" - potwierdza gwiazdor TVN.

Mateusz Gessler od kilku lat rozwija swoją karierę w mediach, ale jego głównym źródłem dochodu i tak pozostają restauracje, które prowadzi w Warszawie. 

Niestety, ostatnie półtora roku były dla tej branży dramatyczne. Mateusz także boleśnie to odczuł...

"Okres pandemiczny był trudny dla wszystkich hotelarzy i restauratorów. Rząd zamknął nas na trzy tygodnie, a ostatecznie trwało to siedem miesięcy. Było ciężko, dlatego że nas napędzają uśmiechy gości i karmienie ich w restauracjach, a nie w pudełkach na wynos"  – mówi agencji Newseria Mateusz Gessler. 

Reklama

"Ciężko było też od strony finansowej, bo mimo pomocy musieliśmy sobie radzić bez ok. 90 proc. naszych dochodów. Prowadzimy dużą firmę, mamy cztery restauracje i firmę cateringową. Przed kryzysem zatrudnialiśmy 225 osób, a teraz 170. Część tych ludzi musiała wyjechać z kraju, bo nie byli z Polski. Gastronomia, która przeważnie jest rynkiem dość stabilnym, mocno zachwiała się w wyniku kryzysu" - dodaje.

Mateusz Gessler boi się, że najgorsze dopiero przed nami

Gastronomia to jedna z branż, w które COVID-19 i kolejne lockdowny uderzyły najbardziej. Restauracje i lokale gastronomiczne od 28 maja br. mogą z powrotem przyjmować gości przy 50-proc. obłożeniu stolików, jednak wcześniej miesiącami mogły sprzedawać tylko na wynos – przez co część wpadła w duże problemy finansowe. 

Zarówno w czasie lockdownów, jak i teraz, w obawie przed zapowiadaną przez rząd czwartą falą pandemii na jesieni, gros restauracji stawia na dostawy i rozwój online’owych kanałów sprzedaży. Dzięki temu niektórym udało się przetrwać i nie zbankrutować. 

Gessler uważa jednak, że najgorsze dopiero może się wydarzyć...

"Nikt nie jest przygotowany na czwartą falę. Na pewno szykujemy się z jeszcze większym zapałem do dań na wynos. Mam jednak nadzieję, że nie dojdzie do ponownego zamknięcia branży" - ubolewa. 


***

Newseria Lifestyle

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Mateusz Gessler

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje