Przejdź na stronę główną Interia.pl
Przejdź na stronę główną Interia.pl

Maryla Rodowicz walczy o życie mamy!

Do małżeńskich problemów, które od kilku miesięcy burzą spokojny sen artystki, teraz doszły też nowe kłopoty rodzinne.

Stara się uśmiechać, zachowywać spokój i pogodę ducha, ale tak naprawdę Maryla Rodowicz (70 l.) przeżywa ciężkie momenty.

Reklama

Kryzysu, jaki dopadł jej małżeństwo z Andrzejem Dużyńskim, nie udaje się pokonać i chociaż żadne z małżonków nie wystąpiło o rozwód, prognozy na przyszłość nie rokują najlepiej. 

"Nie jestem optymistką" – mówi w rozmowie z tygodnikiem "Świat i Ludzie" celebrytka.

Odłożyła obowiązki na bok i zajęła się chorą mamą. Małżeński kryzys to nie jest jedyny problem, jaki na swoich barkach musi teraz unieść pani Maryla.

W ostatnich tygodniach piosenkarka wiele czasu musiała spędzić w szpitalu.

Poważnie zachorowała jej mama, seniorka rodu, pani Janina Rodowicz-Krasucka. 

Kobieta 92-letnia, ale wciąż pełna wigoru i z dużym apetytem na życie. 

Właśnie ten nadmiar energii stał się powodem nieszczęścia. Kilka tygodni temu mama piosenkarki złamała nogę.

W szpitalu we Włocławku, rodzinnym mieście pani Maryli, została przyjęta na izbę przyjęć. Ortopeda wykonał zdjęcia RTG i założył gips.

Nie to miało być jednak najgorsze. Przy okazji zleconych badań kontrolnych okazało się, że pani Janina ma poważne problemy kardiologiczne, które są następstwem zapaści kardiologicznej, którą przechodziła w przeszłości. 

Stwierdzono u niej wówczas zaburzenia rytmu serca – migotanie przedsionków. Mama gwiazdy musi już bardzo na siebie uważać i być pod ścisłą kontrolą lekarzy.

Z poświęceniem zaopiekowano się nią na oddziale kardiologicznym szpitala wojewódzkiego we Włocławku. Piosenkarka rzuciła wszystkie swoje zajęcia i pojechała do Włocławka, by zająć się chorą mamą. Dołożyła wszelkich starań, by pani Janina dochodziła do zdrowia w komfortowych warunkach, a gdy tylko mama poczuła się lepiej, przewiozła ją do siebie do domu w Konstancinie, załatwiła specjalistyczną opiekę.

"Mama sama już sobie nie poradzi. Trzeba jej pomagać w podstawowych czynnościach: karmić, pomagać przy myciu. Jest bardzo słaba" – przyznaje Maryla.

Codziennie przechodzi rehabilitację, przychodzi lekarz. Poddawana jest terapii, której skrzętnie pilnuje jej sławna córka. 

Bo nic nie ma dla niej takiego znaczenia jak to, by mama wróciła do dawniej sprawności i radości życia.

"To teraz dla mnie jest najważniejsze" – mówi zmartwiona artystka.


Dowiedz się więcej na temat: Maryla Rodowicz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje