Maryla Rodowicz ujawnia nieznane fakty ze swojego życia. "Zapamiętałam stojący na ulicy czołg"

Oprac.: Agnieszka Parys

Maryla Rodowicz
Maryla RodowiczKurnikowskiAKPA

Maryla Rodowicz wspomina dzieciństwo w powojennej Polsce

Uszczęśliwiło mnie miasto Zielona Góra decyzją zrobienia muralu z moją podobizną. Zielona Góra to miasto bliskie mojemu sercu, to miejsce moich narodzin. Niestety wyjechałam z Zielonej w wieku trzech lat, ponieważ NKWD (czyli radzieckie służby) aresztowały mojego ojca, opieczętowały dom i skazały moją rodzinę na wieczną tułaczkę. Zapamiętałam stojący na ulicy czołg w drodze do przedszkola, potem jazdę pociągiem (chyba przez Wrocław) i oglądane zrujnowane domy. To było tak silne przeżycie, że przez całe dzieciństwo bawiliśmy się na podwórkach w wojnę. Nie mieliśmy gdzie mieszkać, pamiętam jakiś letni dom w lesie pod Włocławkiem, chyba w Michelinie, zimno, bez ogrzewania, babcia, która grzała wodę w wielkim garze do kąpania. A potem wieczne przeprowadzki, palenie w piecach, mycie się w miskach.
Tak wyglądało moje dzieciństwo po wyjeździe z Zielonej Góry. Mam prośbę, może ktoś zna kogoś, kto pamięta moją rodzinę, znajomych rodziny. Pierwsze lata po wojnie, 1945-1948 były w Zielonej Górze pionierskie. Moja mama mi opowiadała, jak wyglądało życie tuż po przyjeździe z Wilna. W mieście ukrywali się jeszcze Niemcy, pierwsi Polacy przybyli do Zielonej, to była garstka, licząca kilkaset osób. Do tej pory nie mogę sobie wyobrazić, jak można było przetrwać podróż z Wilna w bydlęcym wagonie, bez jedzenia, bez wody. Podróż trwała kilka tygodni. Koszmar.
wspomina Maryla Rodowicz.
Pani Marylo, bardzo wzruszający post, jakże prawdziwy. Jestem pod wrażeniem tej opowieści, podobna jest do tych, które sama znam z dzieciństwa.
Dziękuje za tą opowieść, nie znałem tej części Pani życia.
Maryla Rodowicz
Maryla RodowiczPawel WrzecionMWMedia
Maryla Rodowicz
Maryla Rodowicz Jacek KurnikowskiAKPA
pomponik.pl
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?