Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Martyna Wojciechowska potwierdziła to, czego tylko się domyślano! To już nie jest tajemnica!

Martyna Wojciechowska po rozstaniu z Przemkiem Kossakowskim rzuciła się w wir pracy, by zapomnieć o życiowym dramacie. Gwiazda TVN przyznaje, że wiele ją to kosztowało, bo czas pandemii nie ułatwiał sprawy. Podróżniczka podczas rozmowy z jednym z tabloidów zadziwiła też niebywałym wyznaniem...

Martyna Wojciechowska od kilku tygodni jest na ustach niemal wszystkich. Gwiazda niespodziewanie stała się bohaterką prasy kolorowej, a to za sprawą jej zaskakującego rozstania z Przemkiem Kossakowskim. 

Mąż Martyny mocno ją zaskoczył, gdy pewnego dnia po prostu odszedł i nie wrócił. Szokujące jest to, że doszło do tego zaledwie trzy miesiące po ślubie! 

Lawina spekulacji na temat powodów rozstania ruszyła pełną parą. Pojawiły się nawet pogłoski, że w grę mogła wchodzić nawet inna kobieta. Jeden z tygodników sugerował, że "Kosa" zauroczył się nią na planie programu "Down The Road".

Reklama

Te sensacyjne doniesienia postanowiła skomentować w "Rewii" znajoma pary.

"Przemek poczuł się ogromnie przytłoczony oskarżeniem go przez kobiety o to, że skrzywdził Martynę. Dlatego postanowił uciec przed wszystkim i odpocząć. W swojej chacie w lesie nie ma dostępu do mediów, a nawet prądu. Zawsze tu w otoczeniu przyrody najlepiej odpoczywa" - zdradziła kobieta. 

Wojciechowska rzuciła się w wir pracy

Martyna Wojciechowska nie kryła zaskoczenia decyzją męża. Skupiła się jednak na córce, która też mocno przeżyła rozstanie mamy z ojczymem. 
"Minęło wiele miesięcy, jednak smutek nie mija. Zapewne możecie sobie wyobrazić, co czuję i jak trudny jest to czas dla mnie i dla Marysi" - pisała gwiazda w oficjalnym oświadczeniu, gdy media dowiedziały się o rozstaniu.

Lekarstwem na złamane serce dla Wojciechowskiej okazała się też praca. Dziennikarka ruszyła nagrywać trzynasty sezon swojego programu podróżniczego, co z powodu pandemii sporo ją kosztowało. 

Martyna w rozmowie z fakt.pl wyznała, że w czasie pandemii było niezwykle trudno zrealizować materiał. Zszokowała też wyznaniem, ile z tego powodu musiała wykonać testów na COVID-19! 

"To jest duże wyzwanie, nie ukrywam tego. Ja w trakcie realizacji tego programu przeszłam 40-50 testów PCR. Te ograniczenia, które są w przemieszczaniu się, w regularnej pracy... W ogóle robienie programu "Kobieta na krańcu świata" nigdy nie było łatwe, a teraz trzeba było to pomnożyć jeszcze. Te trudności się tylko piętrzą. Uważam jednak, że było warto, bo uważam, że w tym trudnym czasie pandemii i wszystkich wyzwań, z którymi się zmagamy, właśnie teraz potrzeba tolerancji, otwartości, nadziei i dobrej energii" - oznajmiła Martyna. 

Mamy nadzieję, że jej także te wyjazdy pomogły w uporaniu się choć trochę z problemami w życiu prywatnym...

Więcej o newsów gwiazdach, ekskluzywne materiały wideo, wywiady i kulisy najgorętszych imprez znajdziecie na naszym Instagramie!

***

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »