Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Marta Kaczyńska nie spodziewała się. Nieoczekiwany cios od męża!

Najbliższe miesiące oznaczają dla Marty Kaczyńskiej (36 l.) nerwy i wojnę w sądzie. Marcin Dubieniecki (36 l.) straszy ją, że będzie przeciągał rozwód i zażąda orzeczenia jej winy.

Córka prezydenta Lecha Kaczyńskiego bardzo liczyła, że uda jej się zakończyć nieudane małżeństwo na jednej rozprawie. Jednak mąż nie pozostawia jej żadnych złudzeń. Jak donosi tygodnik "Polityka", prawnik w wysyłanych do Kaczyńskiej wiadomościach pisze jej, że powinna przygotować się na długą i zażartą batalię.

Reklama

Pierwsza rozprawa zaplanowana jest na 22 listopada w gdańskim sądzie. Według relacji magazynu Dubieniecki, który miesiąc temu opuścił areszt, od razu przeszedł do ataku. "Ma do niej pretensje, że po dojściu PiS do władzy nie poprosiła stryjka, Jarosława Kaczyńskiego, o wstawienie się za nim" - ujawnia znajoma Marty.

"Wysłał do żony esemesa, że dopóki będzie miał dozór i zakaz opuszczania kraju, to rozwód będzie przeciągany. A dodatkowo zażąda orzeczenia o jej winie. I wtedy ona zobaczy, jak to jest. Niewykluczone, że będzie próbował udowodnić, iż żona, prawniczka, doskonale orientowała się w jego interesach" - czytamy w tygodniku.

Lepsze i gorsze chwile

Marcin został w sierpniu zeszłego roku zatrzymany pod zarzutem kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, która wyłudziła z PFRON około 14,5 mln zł. Od tamtego czasu przebywał w areszcie, który opuścił po wpłaceniu 3 mln zł kaucji.

Pierwsze, co zrobił na wolności, to spotkał się z córką. Martynę (9 l.) przywiozła samochodem mama. Przekazała na parkingu niemal bez słowa Marcinowi i odjechała ze starszą Ewą (13 l.). Od tamtej pory adwokat spotyka się z córką regularnie. Bardzo zależy mu na odbudowaniu utraconej więzi z dzieckiem. Jednak na uratowanie rodziny nie ma już szans. Choć Marta nawet w najgorszych chwilach mówiła, że nigdy nie należy tracić nadziei.

"Małżeństwa mają swoje lepsze i gorsze chwile. Czasami warto coś przemyśleć z dala od swojego poprzedniego życia. Teraz rozmawiamy z Marcinem znacznie więcej niż kiedyś, wspólnie spędzamy wolny czas z dziewczynkami. Oboje bardzo je kochamy. One są dla mnie najważniejsze" - podkreślała w jednym z wywiadów.

W związku Kaczyńskiej zaczęło się psuć już wiele lat temu. W 2009 roku pojawiły się plotki o romansie Marcina z byłą żoną bramkarza Artura Boruca - Dubieniecki prowadził jej sprawę rozwodową.

Potem zatrudnił ją w jednej ze swoich spółek. Pogłoski o ich zażyłości stały się powodem awantur. Świadczyli o tym sąsiedzi i ochrona budynku. Kaczyńska wyprowadziła się wtedy z ich gdyńskiego apartamentu do sopockiego mieszkania po rodzicach. Wierzyła jednak, że wszystko uda się jeszcze naprawić. I faktycznie, trzy lata temu spędzili razem z dziećmi ferie.

Nadzieje przekreślił mąż, składając w grudniu 2013 roku pozew rozwodowy. Do rozprawy jednak nie doszło. Postępowanie było zawieszane z powodu nieobecności, aż w końcu umorzone. Wtedy Marcin przebywał już w areszcie. Ostatni rok nieobecności męża przyniósł Marcie dużo spokoju. Czas spędzała z córkami. Cieszyła się wspólnymi wyjazdami, była z nimi we Włoszech, Austrii, na Mazurach.

Jak szczęśliwe były to chwile, widać na zdjęciach, które publikuje na Instagramie. Przez ten czas Marta zrozumiała, że rozstanie z mężem to jedyne wyjście. Bardzo liczyła na to, że uda się wszystko załatwić w polubowny sposób, bez publicznego prania brudów i walki. Zaproponowała Marcinowi rozwód za porozumieniem stron.

Kłamał prosto w oczy

Postawa Dubienieckiego pokazuje, że miło nie będzie. Pierwszą próbkę Marta już otrzymała. Taka sytuacja niszczy ją emocjonalnie. Przyjaciółka rodziców Kaczyńskiej opowiada, że od początku czuła do Marcina antypatię.

"Potrafił kłamać prosto w oczy" - podkreśla Hanna Foltyn-Kubicka. Najbardziej Marta boi się, że najwyższą cenę za rozwód zapłacą córki, które będą oglądały walkę rodziców. Ciągle liczy jednak, że ze względu na nie Marcin zaprzestanie ataków. Stara się być silna. "Trzeba iść do przodu i trzymać się wartości, a czas pokaże, co będzie dalej" - mówi.

***

Zobacz więcej materiałów o gwiazdach:

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje