Reklama

Reklama

Reklama

Marianna Schreiber popada w manię prześladowczą? „Chcą mnie zniszczyć, powstrzymać”

Marianna Schreiber (28 l.)właśnie potwierdziła, że zakłada partię polityczną i liczy na miejsca w Sejmie X kadencji. Czyli już za półtora roku… Jeszcze się tam nie dostała, a już zdążyła zapaść na chorobę zawodową polityków...

Marianna Schreiber, zgłaszając się latem zeszłego roku na casting do 10. edycji „Top Model”  raczej  nie przypuszczała, że jej kariera tak się potoczy. Zamiast w modelingu, robi karierę w polityce i może to nawet lepiej, biorąc pod uwagę, jak jej szło w programie.

Jury, udając zaskoczenie, że ma do czynienia z żoną ministra w rządzie Mateusza Morawieckiego, przepuściło ją wprawdzie przez eliminacje, ale chyba bardziej jako ciekawostkę niż przyszłą gwiazdę modelingu. Już na etapie tak zwanego boot campu, gdy wyłaniani są mieszkańcy domy modelek i modeli, wyszło na jaw, że Marianna cierpi na, być może nieuleczalne, kłopoty z fotogenicznością. 

Reklama

Niezrażona ministrowa postanowiła wykorzystać świeżą telewizyjną popularność najlepiej, jak umiała. Założyła blog, na którym od razu ujawniła szczegóły swojej nieplanowanej ciąży, poronienia oraz tego, jak to wpłynęło na jej związek z Łukaszem, a także zamieściła kilka poruszających wierszy na temat ciężkiego życia żony ministra. 

W międzyczasie zajęła się komentowaniem życia politycznego, aż w końcu „Super Express” dał jej do prowadzenia internetowy program „Mam tego dość”. Program polega na tym, że Marianna monotonnym głodem odczytuje dane statystyczne, np. dotyczące majątków rosyjskich oligarchów albo Polaków, chorujących na COVID-19, a widzowie zastanawiają się, kto ją w takim stroju i fryzurze puścił przed kamerę. Bo, niestety, jak się okazuje, od czasu ”Top Model” obiektywy ani trochę Marianny nie pokochały. Podobnie sytuacja ma się z rodziną męża, która nie zaprosiła jej na święta, a być może również samym mężem, z którym, czego celebrytka nie ukrywa, sytuacja jest coraz bardziej napięta i trochę zaczyna już go mieć dość. 

Marianna Schreiber czuje się prześladowana

Wygląda na to, że Schreiber ma dość wielu rzeczy, bo jej nowa partia też ma się tak nazywać. Niedoszła gwiazda modelingu liczy na to, że „Mam dość” odniesie sukces w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych. Właściwie nie ma powodu, dlaczego by nie miała. Polacy lubią od czasu do czasu takie zaskakujące nowinki: przed laty głosowali na Polską Partię Przyjaciół Piwa, która dzięki temu dostała się do Sejmu, nie wspominając już nawet o Stanie Tymińskim, który omal nie został prezydentem, chociaż zamiast programu wyborczego prezentował tajemniczą walizkę. 

Marianna jeszcze się do Sejmu nie dostała, ale już dopadła ją choroba zawodowa polityków, czyli mania wielkości połączona z prześladowczą. 

Niedawno porównywała się do Jarosława Kaczyńskiego, twierdząc, że ludzie darzą ich oboje podobnymi uczuciami. Dała do zrozumienia, że nie widzi większej różnicy pomiędzy odwagą, którą wykazali się politycy odwiedzający prezydenta Wołodymyra Zełenskiego w bombardowanym Kijowie a tą, którą ona wykazała się idąc na casting do „Top Model”. Chociaż użytkownicy Twitterza szybko jej wytłumaczyli, że jedynymi uczuciami, jakie wzbudza są rozbawienie, względnie politowanie, Schreiber brnie w to dalej. 

Na Instagramie daje do zrozumienia, że jest już tak wpływowa, że bliżej nieokreślone siły chcą ją zniszczyć:

Też zauważyliście przemianę Marianny? 

Zobacz też:

Nie cichną plotki o romansie. Ta informacja podgrzeje je jeszcze bardziej

Magda Gessler wybuchła. Odpowiedziała złośliwej internautce

POMAGAMY UKRAINIE

***

pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: Marianna Schreiber

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »