Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Marek Kondrat kończy 70. lat! Oto jak dziś wygląda jego życie

W niedzielę, 18 października, Marek Kondrat zdmuchnął 70 świeczek na urodzinowym torcie. “Nie odczuwam upływu czasu. Przeżywam to, co jest mi dane... Zacząłem od nowa. Pojąłem młodą kobietę za żonę z czystej miłości, mamy córkę. Krótko mówiąc – jestem szczęśliwy” - powiada.

W tym roku aktor i znawca win oprócz 70. urodzin świętuje też jeszcze jedną okrągłą rocznicę. Mija właśnie 10 lat od dnia, kiedy zagrał swoją ostatnią rolę.

"Teraz dopiero czuję się idealnie na swoim miejscu i jestem szczęśliwy" - powiedział niedawno.

Marek Kondrat był dziesięciolatkiem, gdy zadebiutował przed kamerą w "Historii żółtej ciżemki". Kiedy parę lat później musiał wybrać fach, nie miał żadnych wątpliwości, co chce robić w życiu. Nie został aktorem przez przypadek... Wszyscy mężczyźni w jego rodzinie byli aktorami, więc uznał po prostu, że aktorstwo to jedyny zawód, jaki może wykonywać. 

Reklama

Dzięki ojcu, Tadeuszowi i stryjowi, Józefowi poznał od podszewki blaski i cienie pracy w teatrze i filmie. Na egzaminy do stołecznej szkoły teatralnej poszedł, jak żartuje,  z rodzinnego obowiązku. 

"Było dla mnie oczywiste, że po zdaniu matury idzie się na studia aktorskie. Ale nie miałem żadnych wyobrażeń na temat swojej przyszłości w tym zawodzie. Nie mogę powiedzieć, że znalazłem się na studiach z silnym postanowieniem, by udowodnić wszystkim, jak olśniewający talent we mnie drzemie" - opowiadał. 

Niespełna dwa lata po dyplomie grał już główną rolę w głośnych "Zaklętych rewirach". Choć objawił w filmie Janusza Majewskiego niespotykany talent (otrzymał nawet nagrodę im. Zbyszka Cybulskiego), długo musiał czekać na miłość widzów. Dopiero udział w "C.K.Dezerterach" spowodował, że zaczął wygrywać plebiscyty popularności, a rola w pierwszej polskiej telenoweli "W labiryncie", chociaż zlekceważona przez krytyków, zjednała mu rzesze wielbicieli.

Za moment swoich drugich narodzin Marek Kondrad uważa jednak dzień premiery "Psów" Władysława Pasikowskiego. Krytycy pisali wtedy, że na oczach widzów dokonało się najbardziej niezwykłe przeobrażenie aktorskie ostatnich lat, bo subtelny młodzieniec i pełen komediowej werwy kawalarz zmienił się w twardziela obdarzonego niespotykanymi dotąd w polskim kinie cechami - wrażliwością, ciepłem i... inteligencją. 

"Zostałem wymyślony przez Władka Pasikowskiego i Bogusia Lindę" - wspomina Kondrat i dodaje, że w 1992 roku dzięki udziałowi w "Psach" znalazł się nagle w otoczeniu zdominowanym przez ludzi młodszych ode niego, ludzi "ze świeżego rozdania". 

"Była to dla mnie nie tylko okazja do sprawdzenia innych możliwości, ale także próba odnalezienia się w nowej sytuacji. Zostałem zaakceptowany przez młode gwiazdy, ale nie wymagano, bym wyrzekł się swego rodowodu. Dla mnie udział w "Psach" był świetnym, prowokacyjnym pomysłem, który odmienił moje życie" - powiedział. 

Choć Marek Kondrat zyskał status megagwiazdy, a każdą kolejną po "Psach" rolą udowadniał, że jest aktorem wybitnym, nagle, a stało się to w 2007 roku, postanowił zakończyć karierę. 

Tylko raz dał się przekonać do powrotu na plan filmowy, ale udziałem w "Małej maturze 1947" definitywnie pożegnał się z zawodem, który po prostu przestał go satysfakcjonować. I wtedy narodził się po raz trzeci... 

To, że odszedł z aktorstwa, nie znaczy wcale, że przeszedł na emeryturę. Dziś jest jednym z najbardziej znanych i cenionych w Europie znawców wina. Marek Kondrat wiedzie aktualnie szczęśliwe życie u boku Antoniny Turnau, którą poślubił we wrześniu 2015 roku (zostawił dla niej żonę Ilonę, z którą ma dwóch dorosłych już synów). 

W 2018 roku po raz trzeci został ojcem. Helenka jest jego oczkiem w głowie. Mieszka z rodziną w Hiszpanii, w pięknej rezydencji otoczonej lasem piniowym... Pytany, czy zamierza zostać w Hiszpanii na stałe, mówi, że jest w komfortowej sytuacji, bo ma wolność bycia tam, gdzie akurat mu się zamarzy.

"Nie odczuwam upływu czasu. Przeżywam to, co jest mi dane... Zacząłem od nowa. Pojąłem młodą kobietę za żonę z czystej miłości, mamy córkę. Krótko mówiąc - jestem szczęśliwy" - stwierdził w swym ostatnim wywiadzie. 

"Jestem dojrzałym krzewem, który daje pełne owoce" - żartuje i dodaje, że będzie się czuł młody, dopóki będzie wierzył, że w jego życiu może wydarzyć się jeszcze coś pięknego. 

70. urodziny są dla Kondrata okazją do refleksji i podsumowania dotychczasowych osiągnięć. Aktor ma na najbliższe lata plan. Jaki?

Kondrat chce skupić się na rodzinie i wychowaniu córeczki, w życiu której odgrywa najważniejszą rolę. Ponadto gwiazdor planuje jeszcze bardziej rozwinąć swoją działalność związaną z produkcją luksusowych win. 

Mamy nadzieję, że Markowi Kondratowi uda się spełnić wszystkie plany!  

***
Zobacz więcej materiałów wideo:

AIM
Dowiedz się więcej na temat: Kondrat Marek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »