Reklama

Reklama

Reklama

Marcin Prokop przekazał smutne wieści ze sceny w Sopocie. "Zrobię coś, czego nikt z państwa się nie spodziewał"

Marcin Prokop postanowił w trakcie trzeciego dnia Top of the Top Sopot Festival nagiąć nieco scenariusz i w pewnym momencie zwrócił się do widzów TVN oraz zgromadzonej w Operze Leśnej publiczności. Gwiazdor przekazał bardzo smutne wieści o jednym z kolegów ze stacji, który od pewnego czasu toczy nierówną walkę z nowotworem. Następnie zwrócił się z poruszającym apelem do ludzi...

Podczas trzeciego dnia festiwalu w Sopocie doszło w pewnym momencie do bardzo wzruszającej sytuacji. Po występie jednej z artystek na scenie pojawił się Marcin Prokop, który tego dnia pełnił rolę konferansjera. 

Gwiazdor nie skupił się jednak od razu na zapowiedzi kolejnego wykonawcy, ale postanowił nieco "nagiąć" scenariusz. Prokop miał bowiem do przekazania bardzo smutną wiadomość o stanie zdrowia bardzo ważnej dla niego, ale i całej stacji osoby. 

Mowa o Piotrze Balickim, który jest jednym z najlepszych w kraju animatorów publiczności. To on przez lata zagrzewał publiczność w programach telewizyjnych do okazywania emocji, które są ważnym elementem nadawanych na żywo show.

Reklama

Balicki pracował m.in. przy "Tańcu z gwiazdami", "Twoja twarz brzmi znajomo", a ostatnimi laty w "Mam talent". Niestety, jego prężnie rozwijającą się karierę przerwała kilka miesięcy temu lekarska diagnoza. U mężczyzny wykryto bowiem chorobę nowotworową - czerniaka. 

Marcin Prokop wspomniał ze sceny o chorym pracowniku stacji

Jakiś czas temu wydawało się nawet, że jest z nim coraz lepiej. Balicki wrócił ze szpitala do domu, a nawet udzielił poruszającego wywiadu w "Mieście kobiet". 

To tam wyznał, że na wizytę u lekarza namówił go Marcin Prokop. Badania jednak trwały miesiącami, o co Balicki ma ogromny żal do polskiej służby zdrowia. 

"W Polsce, żeby się zdiagnozować, to nie jest łatwa sytuacja. Musisz na to czekać albo zapłacić za to duże pieniądze. W końcu okazało się, że to moje czekanie bezsensowne było błędem. Być może byłbym w innej sytuacji, ale czekałem miesiąc na ten rezonans, licząc, że jest to jakaś kontuzja. Okazało się, że to nie jest kontuzja, że to jest guz" - opowiadał Balicki.

Dodał też, że lekarze dali mu zaledwie 30% szans na przeżycie. Zapewnił jednak, że aktualnie czuje się lepiej. Wrócił do rodzinnego Krakowa i korzysta z życia, organizując niemal każdego dnia kolacje dla znajomych. 

Marcin Prokop zaapelował do widzów

Niestety, w ostatnim czasie jego stan znów się pogorszył. Marcin Prokop ze sceny w Sopocie poinformował, że Balicki ponownie trafił do szpitala i jest w ciężkim stanie.

"Zrobię coś, czego nikt z państwa się nie spodziewał. Chciałem was o coś poprosić. W szpitalu leży chłopak, który jest bardzo ciężko chory i jest częścią naszej TVN-owej rodziny. To jest człowiek, który gdyby był zdrowy, biegłaby tutaj wśród państwa i rozgrzewałby publiczność. Oddawałby wam swoją dobrą energię. Był i może będzie najlepszy w swoim fachu. Piotrek Balicki. Chciałbym, abyście państwo oddali mu swoją dobrą energię tą, którą się dzielił, ze wszystkimi przez lata swojej pracy" - po słowach Prokopa widownia zaczęła bić brawo. 

Piotr Balicki nie żyje

Niestety, dzień po wzruszającym apelu Marcina Prokopa do mediów trafiła smutna informacja, że Piotr Balicki nie żyje. Zmarł w piątkowy poranek w jednym z krakowskich szpitali.

Słynny animator publiczności miał zaledwie 38 lat.

Zobacz też:

Piotr Balicki: Boję się, że nie dożyję wakacji

Marcin Prokop wydostał się z "zagipsowanego" kokona i entuzjazmuje się gładkim licem

pomponik.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy