Nowe adaptacje "Lalki" wzbudzają ogromne emocje
Od czasu premiery serialowej "Lalki" w reżyserii Pawła Maślony w mediach trwa dyskusja na temat współczesnej adaptacji klasycznej powieści Bolesława Prusa.
Produkcja Netfliksa wywołała duże kontrowersje, a swoim zdaniem na ten temat zaczęli dzielić się widzowie, recenzenci, a także gwiazdy show-biznesu. Część z nich docenia nowe spojrzenie twórców, inni czują się jednak rozczarowani i narzekają na to, że nowa "Lalka" ma niewiele wspólnego z książkowym pierwowzorem.
Na tym jednak nie koniec emocji. Do kin trafiła właśnie kolejna ekranizacja losów Stanisława Wokulskiego. Tym razem głównego bohatera zagrał Marcin Dorociński, a Izabelę Łęcką - Kamila Urzędowska.
W filmie pojawia się plejada gwiazd, ale szczególne emocje wzbudza udział Marka Kondrata, wracającego do aktorstwa specjalnie dla roli Ignacego Rzeckiego.
Marcin Dorociński o roli Wokulskiego w "Lalce". "Nie mogłem uwierzyć w swoje szczęście"
Z okazji premiery "Lalki" o kulisach powstawania produkcji opowiedział Marcin Dorociński. Aktor przyznał, że wcielenie się w tak ważną dla polskiej kultury postać było dla niego wyjątkowym doświadczeniem.
"Nie śmiałem nigdy marzyć, żeby zagrać Wokulskiego. Nigdy nie miałem takich marzeń, że chciałbym zagrać Hamleta, Makbeta... Ale moim marzeniem było to, że przyjdzie do mnie reżyser i zaproponuje mi rolę i tylko ja jego zdaniem zagram to najpiękniej" - zdradził w podcaście Marcina Radomskiego "KINOrozmowa".
Gwiazdor kina nie ukrywa, że miał pewne wątpliwości w związku z przyjęciem roli - obawiał się przede wszystkim tego, jak wypadnie na tle swoich poprzedników.
"Nie mogłem uwierzyć w swoje szczęście. Jednocześnie z radością i szczęściem przyszło takie 'czy ja dam radę? Przecież Dmochowski i Kamas są wciąż w pamięci ludzi jako ci Wokulscy'" - tłumaczył.
Marcin Dorociński podziękował Markowi Kondratowi. "Wspaniale, że wrócił"
Przy okazji wyznał, jak wiele dała mu obecność na planie Marka Kondrata.
"Wspaniale dla filmu i dla oglądających, że wrócił. Nie zrobił tego z musu, tylko dlatego, że chciał. Ja jestem ci, Marku, za to bardzo wdzięczny" - dodał w tym samym wywiadzie.
Marcin Dorociński nie ma wątpliwości, że to właśnie dzięki bardziej doświadczonemu koledze po fachu, miał okazję wzbić się na wyżyny swoim umiejętności aktorskich.
"Ja się czułem Wokulskim, dzięki Markowi. Bez Marka nie byłbym takim Wokulskim, jakim jestem w filmie" - podsumował.

Zobacz też:








