Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Małgorzata Pieczyńska: Powoli dojrzałam do roli babci

Aktorka żartuje, że ma już 89 wnuków, ale żadnego własnego. To dzieci z sierocińca w Salwadorze, którymi opiekuje się jej jedyny syn...

Mieszka i pracuje w Polsce i w Szwecji. Małgorzata Pieczyńska w tym roku skończy 59 lat, w co, patrząc na nią, trudno uwierzyć. Jaki jest jej sposób na dobre życie?

Reklama

Serial "M jak miłość" obchodził 18. urodziny. Jak się pracuje w takim tasiemcu?

Fajnie, jak się nie gra w nim głównej roli. Nie wyobrażam sobie, żeby związać się z jedną produkcją na pół życia.

Rola babci przypadła pani do gustu?

Na początku nie chciałam, żeby serialowe wnuki mówiły do mnie babciu, tylko Aleksandro. Ale powoli dojrzewała we mnie myśl, że przecież moi rówieśnicy są już dziadkami.

W realnym życiu chciałaby pani być już babcią?

To naturalna kolej rzeczy. Mój 28-letni syn wraz ze swoją dziewczyną pracują w sierocińcu w Salwadorze i mówi mi, że mam już... 89 wnucząt. Może z czasem dojrzeje do tego, że fajnie byłoby mieć własne dziecko? Choć wydaje mi się, że ich empatia do dzieci osieroconych jest tak wielka, że w jakimś stopniu zaspokaja instynkt rodzicielski.

A pani mąż co o tym myśli?

Jesteśmy razem od 32 lat i dobrze nam we dwójkę. Nawet jak planujemy wakacje, to lubimy być sami. Gramy w scrabble i kości, mąż pływa kilka razy dziennie po dwa kilometry... Nie mamy takiego poczucia, że piesek albo dzidziuś może nas jakoś dodatkowo uszczęśliwić.

Syn nie chce się ustatkować? Zamieszkać na stałe w Polsce lub w Szwecji?

Ślubu na razie nie planuje. To fajne, gdy młodzi ludzie żyją na poważnie w takich nieformalnych związkach. Dzięki takiej próbie może uda się w przyszłości uniknąć rozwodu. Ale syn nie osiądzie w Europie, jest dzieckiem świata. Świetnie zna języki i wtapia się w klimat Ameryki Środkowej.

Wróćmy do pani. Jak to pani robi, by łączyć pracę na dwóch rynkach: polskim i szwedzkim?

To bardzo trudne, zwłaszcza, że wiele rzeczy robię równocześnie. Na szczęście dziś jest kilku przewoźników lotniczych między Sztokholmem a Warszawą. Nie stresuję się, że nie zdążę.

W Szwecji gra pani ciekawsze postacie niż w Polsce?

Myślę, że dostaję tam propozycje bardziej satysfakcjonujące aktorsko i atrakcyjniejsze dla widza. W Szwecji grałam i ekstremistkę prawicową, i burdelmamę w niezwykłej charakteryzacji, i szefową rosyjskiej mafii (po rosyjsku)... I teraz znowu mafia, choć to całkiem inna rola i po szwedzku. Trochę żałuję, że w Polsce nie otrzymuję tak różnych wizerunkowo propozycji...

Wciąż pani pięknie wygląda. To zasługa regularnych ćwiczeń czy dobrych genów?

Moja mama była całe życie korpulentna. Z kolei ojciec ma bardzo mocną budowę, więc odziedziczyłam ją chyba po nim. Oboje rodzice są silni fizycznie i to jest na pewno duża zasługa genów. Natomiast moja sylwetka to wynik jogi. Codziennie ćwiczę po 1,5 godziny. Do tego specyficzna dieta i umiejętność relaksacji.

***

Zobacz więcej materiałów z życia gwiazd:

Na żywo

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Małgorzata Pieczyńska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje