Przejdź na stronę główną Interia.pl

Małgorzata Kożuchowska została Wiceprezesem Zarządu Głównego Związku Artystów Scen Polskich

Małgorzata Kożuchowska (47 l.) została Wiceprezesem Zarządu Głównego Związku Artystów Scen Polskich. To nagroda za wybitne osiągnięcia na polu artystycznym.

Mogłoby się wydawać, że gwiazda jej formatu powinna już tylko odcinać kupony od swojej popularności. Przebierać w lukratywnych propozycjach, kręcić kolejne reklamy za ogromne pieniądze, a w wolnym czasie wylegiwać się na Karaibach.

Reklama

Tymczasem Małgorzata Kożuchowska kilka tygodni temu wzięła na barki nowe, wyjątkowo odpowiedzialne zadanie: została wiceprezesem Związku Artystów Scen Polskich. Jak do tego doszło?

Na zjeździe, który odbył w warszawskim Teatrze Lalka, nowym prezesem został Paweł Królikowski (56 l.), który przejął pałeczkę po Olgierdzie Łukaszewiczu (71 l.).

Popularny Kusy z "Rancza" i juror programu "Twoja twarz brzmi znajomo" nie wyobrażał sobie, by w nowej pracy nie pomagała mu Małgorzata Kożuchowska, gwiazda "rodzinki.pl".

- Zależało mu na tym, aby to właśnie ona została jego prawą ręką. Znają się przecież nie od dzisiaj i bardzo lubią. On wie, że Małgosia jest nie tylko profesjonalistką w zawodzie, ale we wszystko, co robi, wkłada mnóstwo serca i zaangażowania. W takim duecie mogą zrobić wiele dla środowiska aktorskiego - opowiada jeden z uczestników zjazdu.

- To dla mnie ogromnie ważne. Cieszę się, że mam jej wsparcie - powiedział Paweł Królikowski.

Pytanie, czy dla gwiazdy u szczytu popularności i mamy małego synka (Jan Franciszek ma 3,5 roku) nie będzie to zbyt duże obciążenie? Nowa funkcja nie przysporzy jej popularności. A może być wręcz przeciwnie.

Każdy, kto ma doświadczenie w działalności społecznej, dobrze wie, że pochłania ona mnóstwo czasu, jest nerwowa i niewdzięczna. Wiadomo, że nienawistników nie brakuje, łatwo więc o nowych wrogów. Małgorzata nie pozostawia jednak najmniejszych wątpliwości.

- To, że gram w serialu, nie znaczy, że mi to wystarcza. Od początku kariery walczę o siebie, o swój rozwój. Nie spoczęłam na laurach - mówiła jakiś czas temu. Zresztą już od najmłodszych lat była niezwykle aktywna społecznie. Wpłynęli na to głównie ludzie, których spotykała na swojej drodze.

- Dyrektor mojej szkoły podstawowej w Toruniu stworzył demokratyczny system rządzenia. Na czele społeczności uczniowskiej stał prezydent, premier i ministrowie. Uczniowie sami rozwiązywali konflikty. Ja byłam najpierw ministrem gospodarki, a potem prezydentem. Po latach to doceniłam - opowiadała w wywiadzie.

Nauczyciele z liceum wspominają ją jako świetną organizatorkę. W dodatku, mimo że należała do różnych kół zainteresowań, radziła sobie z tymi licznymi obowiązkami. To, jak widać, zostało jej do dziś. Dlatego wzięła sobie na głowę tak odpowiedzialne obowiązki.

Nie wiadomo tylko jeszcze, jak dużą cenę osobistą przyjdzie jej za to zapłacić. Ale na razie aktorka pełna jest optymizmu i wielkiej wiary w to, że nie zawiedzie!

***

Zobacz więcej materiałów:

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje