Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Małgorzata Foremniak odbudowała więź z córką

Życiowe zakręty mocno nadwątliły jej relację z Aleksandrą. Na szczęście los dał im szansę, by wyjaśnić sobie wzajemne żale i odzyskać to, co utraciły wiele lat temu.

Zawsze starała się być dobrą mamą dla Aleksandry, swojej córki ze związku z Tomaszem Jędruszczakiem. Ale bywało, że życie utrudniało to zadanie Małgorzacie Foremniak (53 l.).

Reklama

Ostatnio Ola w jednej z rozmów z artystką zdobyła się na wyznanie, że rozstanie matki z Waldemarem Dzikim, jakie miało miejsce 15 lat temu, zburzyło jej uporządkowane życie.

- Musiałam pogodzić się z utratą ojczyma i śmiercią taty, która nadeszła niespodziewanie. Mama bardzo dużo wtedy pracowała... Czułam, że mam najgorszy okres w życiu, a jej nie było - zdradziła córka.

Tymi słowami uświadomiła rodzicielce, co przeżywała, gdy najpierw w maju 2005 r. brała udział w pogrzebie ojca, który zginął w wypadku samochodowym. A później, dzień przed Wigilią, Dziki wyprowadził się z domu. Wtedy straciła człowieka, który był dla niej jak drugi tata.

Pojawienie się u boku Małgorzaty młodszego tancerza Rafała Maseraka (35 l.) nie było w stanie wyrównać emocjonalnych strat. Nastolatka czuła, że jej życie zmieniło się w sposób, którego nie potrafiła zaakceptować.

Zły nastrój córki Foremniak interpretowała jako bunt nastolatki. Gdy Ola oznajmiła, że chce się wyprowadzić z domu, ta poczuła ulgę. - Chciałam pomyśleć o sobie - wspomina.

Nie zauważyła, że pod pozorem niezależności córka skrywała ból. - Myślałam wtedy, że Ola dobrze znosi sytuację. Wydawało mi się, że porozumiewamy się. Ale z naszych dorosłych rozmów wyłania się inny obraz - opowiada poruszona gwiazda.

Dziewczyna usamodzielniła się, ale jej próby zarobienia na siebie kończyły się fiaskiem. W końcu nadszedł kryzysowy moment - rozstała się z chłopakiem, zastanawiała się, czy rzucić studia psychologiczne. Wtedy wróciła do domu...

Artystka początkowo nie była zachwycona takim rozwiązaniem, ale z czasem okazało się ono błogosławieństwem. Obie miały szansę przepracować emocje.

- Nasza przeszłość była dość skomplikowana. Rozwody, patchworkowa rodzina, przeprowadzki, żałoba. Każdy miał straty i każdy przechodził je na swój sposób - podsumowuje Małgosia tamten czas. I dodaje: "Wróciłyśmy do sytuacji trudnych".

Dużo rozmawiały. To pozwoliło im odbudować więź, łączącą matkę i córkę. Ola stanęła na nogi. To ona zasugerowała Małgosi, by poszła na psychoterapię, która bardzo jej pomogła. Dziś obie są szczęśliwe.

***

Zobacz więcej materiałów z życia gwiazd:

Na żywo

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Małgorzata Foremniak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje